Forum Koniarzy

Jazda Konna - Chodzi od dosiadu ALBO od ręki.

Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 18:45
Temat postu: Chodzi od dosiadu ALBO od ręki.
Witam.
Mam problem, ponieważ moja klacz tak jak jest napisane w temacie chodzi od dosiadu albo od ręki.
Nie da rady napchnąć ją na wędzidło dosiadem. Nie ma mowy o zganaszowaniu, zebraniu i np. rzuciu z ręki. Tzn. ona sie zganaszuje ale od ręki. NIe potrafi połączyć działania ręki i dosiadu. Tak więc jest "odpowiadam na to albo na to".
Jak mieliście takie przypadki albo coś na ten temat wiecie to prosze piszcie. Albo jeśli chcecie wiedzieć coś więcej.
Z góry dzięki Uśmiechnięty
Dakarella - Sro Lut 03, 2010 18:52
Temat postu:
Cytat
Nie da rady napchnąć ją na wędzidło dosiadem.


Czyli nie chodzi od dosiadu...
Cyba nie bardzo masz pojęcie n.t. problemu, o którym piszesz.
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 19:03
Temat postu:
Właśnie chodzi od dosiadu bardzo dobrze Puszcza oko
Może nie zrozumiałaś o co mi chodzi bo ja zabardzo też nie wiedziałam jak to napisać.
Ale ona działa na to albo na to.
katasia - Sro Lut 03, 2010 19:28
Temat postu:
Bakarowej chodzi o to, że kobyła...hmmm...jakby to powiedzieć. Jak jedzie się ją dosiadem to utrzumuje tempo, podstawia zad i nie czuć nic na przodzie. Zbierana była od ręki bez dosiadu. Nie umie połączyć pomocy albo idzie od dosiadu i łydki, albo od ręki. Trudno to opisać, bo jeszcze nigdy (pomijając Bakarę) nie spotkałam się z czymś takim.
Po drugie kobyła nie umie się wyciągnąć do dołu, nie żuje wędzidła. To tak jakby była zajeżdżana na szybko z pominięciem obniżania ramy, rozluźnienia.
Np. jak dla mnie koń zajeżdżony, niezajeżdżony, gdy chce się na nim cofnąć jakoś reaguje rusza się (czy to do tyłu czy do przodu), a ona stoi i się roluje, ale się nie rusza.
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 19:32
Temat postu:
Dzięki Kasia Uśmiechnięty
Bo widze że nikt tu nie spotkał się z takim przypadkiem ;/
Hexeves - Sro Lut 03, 2010 20:03
Temat postu:
Kobyła musi być istnym fenomenem.
Sama z siebie podstawia zad! i nie potrzeba jej do tego kontaktu z ręką!

Dziewczyny, przepraszam Was bardzo, w końcu jestem nowa na tym forum i nie chcę się wpraszać, ale.... kobyłka nie może podstawiać zadu nie akceptując ręki tak mocno jak wy tu piszecie. Jest to niemożliwe. Wydaje mi sie ze ona sie po prostu skraca, ganaszuje sie uciekajac przed kontaktem, ktory wydaje mi sie od poczatku za mocny, od samego poczatku zajezdzania.... tak wiec, kon "sie skraca", robi coraz mniejsze kroczki, prawie drepce w miejscu, ale to "nie przeszkadza" jej, zeby z jezdzem klusowac, galopowac, skakac, skrecac jak jezdziec chce, przechodzic do nizszych chodow, nawet i tempo zmieniac !..... przez co jezdzcowi wydaje sie ze ona jest podstawiona podczas kiedy w rzeczywistosci jest zupelnie inaczej.
Skoro byla "zbierana" od reki to po prostu chowa sie za wedzidlo tak mocno, ze blokuje cale swoje cialo, "skraca sie" cała i.... przykro mi to mowic, ale bedzie bardzo trudno ją nauczyc chodzi w poprawnym ustawieniu,jesli moja teoria jest prawdziwa, bo trudno "proroczyc" Puszcza oko
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 20:15
Temat postu:
Ona się nie chowa. Żadko co jest zganaszowana bo nie chce robic tego od reki a jeszcze nigdy od kąd jest moja się nie chowała za wędzidło i sie nie skracała tak jak ty to opisujesz. A ręke mam delikatną dla pyska konia. Tu problem tkwi w czyms innym ;p
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 20:22
Temat postu:
Zaczne używać czambonu na lonże, może nauczy się wyciągać szyję i iść do wędzidła. Ona się nigdy nie chowała i nie chowa ale zaczynając jazdę tzn. kiedy po stępie na luźnej wodzy zbieram ją to ona zadziera pysk do góry i się zapiera.
chojrakowa - Sro Lut 03, 2010 21:26
Temat postu:
Hexeves - podstawienie nie musi być równoznaczne z obniżeniem głowy lub jej odpowiednim ustawieniem. Najpierw zad, później głowa - koń z zadartym łbem to inna bajka, ale konisko nieidące w ustawieniu może mieć podstawiony zadek.
Visenna - Sro Lut 03, 2010 21:35
Temat postu:
Bakarowa- nagraj filmij, stęp, kłus, galop - z 15 min i wstaw tu, bo moim zdaniem też nie bardzo wiesz o czym piszesz...raz piszesz ze daje się pozbierać od ręki, a innym razem że jak próbujesz działać wędzidłem w stępie na luźnej wodzy, to zadziera głowę. Jakbyś miała delikatny kontakt to działając na luźnej wodzy klacz powinna Ci "iść za wędzidłem" w dół, obniżać nos, wyginać szyję w łuk. Przynajmniej tak mnie uczyła pani A. Piasecka.
Problem na pewno jest, ale moim zdaniem źle go opisujesz, bo tak jak Hexeves uważam, ze od ręki to koniowi tylko głowę ustawiasz i nic więcej ( a i to nie każdemu), zatem jesli koń nie odpowiada na dosiad, to nie jest ani rozluźniony, ani ustawiony. No nic nie jest, po prostu znalazł sobie miejsce w którym wędzidło przeszkadza mu najmniej. Dlatego nagraj jak to wygląda, wtedy będziemy mogli coś powiedzieć, bo z opisu ustnego, to tylko jedno się nasuwa.
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 21:36
Temat postu:
Ej ona nie chodzi z zadartym łbem!!!
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 21:41
Temat postu:
Ona zadziera tylko przy zbieraniu wodzy a później sie uspokaja i można ją zganaszować ale tylko od ręki. No właśnie o to chodzi, że ona nie pójdzie za wędzidłem w dół bo nie odpowie równocześnie na dosiad i na ręke. Zobacze jak to bd po użyciu czambonu jak nie poskutkuje to nagram filmik i wam wkleje. Bo rzeczywiście "źle" opisuje problem bo żadna z was nie wie o co chodzi (oprócz Kasi).
Visenna - Sro Lut 03, 2010 21:50
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
Ej ona nie chodzi z zadartym łbem!!!


Cytat
kiedy po stępie na luźnej wodzy zbieram ją to ona zadziera pysk do góry i się zapiera.

No to moze zdecyduj sie, bo coraz bardziej mam wrazenie że nie potrafisz w ogóle rozpoznać co jest nie tak, a co dopiero nam to opisać.
Nagraj film - wtedy może zdołamy coś pomóc.
Visenna - Sro Lut 03, 2010 21:53
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
Ej ona nie chodzi z zadartym łbem!!!


Cytat
kiedy po stępie na luźnej wodzy zbieram ją to ona zadziera pysk do góry i się zapiera.

No to moze zdecyduj sie, bo coraz bardziej mam wrazenie że nie potrafisz w ogóle rozpoznać co jest nie tak, a co dopiero nam to opisać.
Nagraj film - wtedy może zdołamy coś pomóc.
Bakarowa - Sro Lut 03, 2010 22:02
Temat postu:
Widze, że tu nie ja nie potrafie opisać tylko nie potrafisz tego zrozumieć.
Zadzieranie pyska do góry przy zbieraniu luźnej wodzy a chodzenie z zadartym łbem to są dwie różne rzeczy ale widze, że trudno ci to pojąć
galaxy - Sro Lut 03, 2010 22:25
Temat postu:
hallo Bakarowa , piszesz , że koń chodzi od ręki albo od dosiadu . Moja pierwsza myśl szła w kierunku Hexeves ( dobry początek ) . Tak jak znamy skalę szkolenia konia , istnieje też skala szkolenia jeżdźca , która powinna tobie wiele wytłumaczyć ( nauka dosiadu , współdziałanie pomocy - ręka, łydki i dosiad no i tak zwane wyczucie jeżdieckie ) . Twój przypadek nie jest nietypowy , Zespolenie " podawanych pomocy jeżdzieckich'' - skup się na tym .

powodzenia
katasia - Sro Lut 03, 2010 23:09
Temat postu:
galaxy=>fakt tu też chodzi o Bakarową, ale ten koń jest dziwnie zrobiony.
My po prostu chyba nie umiemy Wam przekazać o co Nam chodzi(może dlatego, że to trudno opisać). Myślę, że film jest najlepszym pomysłem.
bakarowa=> jeszcze jedno, ona nie wyrobi sobie mięśni i nie nauczy rozluźniać po jednej lonżyUśmiechniętyUśmiechnięty
Hexeves - Czw Lut 04, 2010 11:26
Temat postu:
Chojrakowa, wiem, wiem, ale chodzilo mi bardziej o to ze.... nie wierze, ze kon jest w stanie podstawic sie bez jakiegokolwiek kontaktu. Dla mnie jest to po prostu niemozliwe. Ja sie w sumie moge zgodzic, ze kon moze "sam z siebie" uwypuklic grzbiet i dokraczac, bo jest mu tak wygodniej. Nie wiem czy zauwazyliscie jak chodza konie wysokich klas, świetnie ujeżdżone i wyszkolone pod jakimkolwiek jeźdźcem, który im za bardzo nie przeszkadza - same zaokrąglają się, "ustawiają się" jak im wygodnie i sobie człapią, bo jest im w ten sposób lepiej przyjąć jakieś niesubordynacje i wstrząsy spowodowane przez tego jeźdźca na górze. Pomijam już fakt, że ten jeździec ma czasem problem z zakłusowaniem, bo on chce kłusować, a koń np. zacznie iść w bok, cofać się, próbować robić łopatki... bo nie będzie rozumiał "nieogarniętych" pomocy z góry, ale jednocześnie - sam z siebie nie podstawi zadu pod ta osobą. Uwypuklić grzbiet, dokraczać, przyjąć pozycję głowy w jakiej koniowi wygodnie - tak, ale nie podstawić zad.

Barakowa, hej, trochę kultury osobistej Puszcza oko Masz do czynienia z ludźmi, którzy próbują zrozumieć twój problem, a ty tu się zapierasz i twierdzisz, że nikt nie jest w stanie tego pojąć. Puszcza oko Skoro jesteś takim dobrym jeźdźcem, że tylko Ty widzisz problem to... dlaczego się pytasz jak go rozwiązać? Puszcza oko Ktoś tu się gubi w zeznaniach i nie jest to koń. Puszcza oko

Katasia, nagrajcie filmik, dajcie jakieś zdjęcie i wtedy będzie widać jak na dłoni, co też ten koń robi, wtedy bedziemy w stanie zrozumieć, co chcecie nam przekazac.Uśmiechnięty
Bakarowa - Pią Lut 05, 2010 18:11
Temat postu:
KONIEC TEMATU!!!!
Już sobie daje rade i idziemy z treningiem w dobrym kierunku Puszcza oko
I macie racje, że źle opisywłam problem bo to nie było to ze chodzi od reki albo od dosiadu. Tu był inny problem ale już zaczełysmy go korygować i jest wszystko na dobrej drodze do sukcesu Puszcza oko
Czambon pomaga Uśmiechnięty
Po wczorajszej lonży i dzisiejszej jeździe jestem bardzo zadowolona bo widać efekty. Nie duże ale widze, że takiej pracy potrzebowała Uśmiechnięty
Ale dzięki, że chcieliście mi pomóc.
sara9945 - Sob Lut 06, 2010 12:39
Temat postu:
Ciekawa jestem w czym był problem,jeżeli nie jest to tajemnicą to może zdradzisz nam co nieco?

PS:z tego co mi wiadomo to działa się zarówno wodzami jak i łydkami dosiadem-na raz,więc koń musiał byc rzeczyscie swietnie ujeżdżony,jeżeli
chodził jedynie od jednej z pomocy... Przewraca oczyma a jak używało się łydek i wodzy na raz to koń stawał w bezruchu?
Lordowa18 - Sob Lut 06, 2010 13:14
Temat postu:
Hmm. Bakarowa - wydaje mi się, że problem może tkwić w jeźdźcu... Jesteś pewna, że Ty umiesz działać pomocami jednocześnie ?
A, no i jeśli problem rozwiązany to może to troszkę opiszesz...
dekora - Sob Lut 06, 2010 14:24
Temat postu:
Filmik - prosimy tu, filmik i to kilku minutowy w trzech chodach- bo opis na sucho- to w tym wypadku za mało, a problem nietypowy, albo b. typowy tylko w twoim wydaniu jest taki aż..Uśmiechnięty Wstaw jakiś filmik, to zobaczymy co koń pokazuje sobą- a ty na nim i szanowne gremium nie jest tu od pożerania żywcem tylko naprawdę się interesuje tym przypadkiem- chyba po to założyłaś temat- czyli jest problem. Na razie nie ma co tu wiecej pisać,proponuję się wstrzymać od porad na ,,sucho".
Hexeves - Sob Lut 06, 2010 15:19
Temat postu:
Wydaje mi się, że Bakarowa....po prostu uciekła od problemu, bo nikt jej tutaj nie przyznał racji, nie pogłaskał po główce i nie zaaplikował prostych rad typu "wsadź mu inne wędzidło" albo "lonżuj na wypinaczach", albo jeszcze coś bardziej niedorzecznego....
Bakarowa, miło by było, gdybyś nam powiedziała, w czym był problem, ja jestem bardzo ciekawa, co tez bylo przyczyną i jak chambon te przyczyne "zdefiniował" Puszcza oko
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:12
Temat postu:
Kurcze no nie wiem jak wam to najprościej wyjaśnic w czym był problem. Opisze to tak jak najlepiej umiem.
Po pierwsze ona jest koniem trudnym w pysku bo odziedziczyła to po ojcu- Nurjev KWPN-ale za to super skoczek i to też Bakara ma po nim Puszcza oko.
Najwyraźniej tu był we mnie problem: za mało działałam dosiadem a za dużo ręką i dlatego tak mi sie wydawało, że chodzi od dosiadu albo od ręki.
A więc jeżeli działałam za mało dosiadem to też kobyła nie nachodziła mi na wędzidło i go nie żuła. Tak wogóle to ja ją mam od kwietnia 2009 więc nie cały rok. Jak na ostatniej lonży założyłam jej czambon to zeszła z głową w dół i sie bardzo rozluźniła. Tak samo na ostatniej jeździe po lonżowaniu na czambonie postanowiłam jechać ją bardzo dosiadem jak najbardziej moge na luźnym kontakcie i kobyła zaczeła schodzić po wędzidło i czasami czułam że jest na tym wędzidle i zaczeła je żuć. Robiła mi nawet żucie z ręki-może nie idealnie ale robiła. A rozluźniona to była na maksa Uśmiechnięty Nigdy od kąd ją mam nie miałam tak fajnej jazdy ujeżdżeniowej, bo skoki są super i tu nie mamy problemów .Jeżeli dalej będe jeździła tak jak mam już w panie to wszystko powinno wrócić do normy. Widać było że kobyła była zadowolona. Tak więc to był we mnie problem tak w 90% no a reszta to właśnie to, że Bakara jest po Nurjevie. No ale najważniejsze, że wiem co robic i jak z nią pracować. Jak będe miała taką możliwość w najbliższym czasie no nagram wam ten filmik jak was to ucieszy.
Pozdrawiam Puszcza oko
Lordowa18 - Sob Lut 06, 2010 17:21
Temat postu:
Wytłumaczenie, że koń jest "trudny w pysku i ma to po ojcu" jest dla mnie niedorzeczne... Koń może być trudny w pysku z winy jeźdźca...
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:26
Temat postu:
I tu sie mylisz. Koń to jest tylko zwierze.
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:33
Temat postu:
To znaczy, że według ciebie koń po rodzicach może odziedziczyć tylko te dobre cechy np. predyspozycje do skoków, ujeżdzenia. A złych cech to już nie może?? hehe Niedorzeczne to jest to co piszesz Pokazuje język
Visenna - Sob Lut 06, 2010 17:33
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
I tu sie mylisz. Koń to jest tylko zwierze.

..dokładnie, i rodzi się jako "biała, czysta kartka", nie rodzi się od razu z "zepsutym", pyskiem. Chyba że ma w pysku jakąś wadę, która uniemożliwia prawidłowe przyjęcie wędzidła. Teksty typu - "jest trudna w pysku po ojcu" możesz między bajki włożyć. Jedyne co mogła odziedziczyć, to trudny charakter, np. płochliwość, impulsywność, ale pysk miała normalny, jeśli nie akceptuje kontaktu i nie daje się łatwo prowadzić, to wina tego kto ją uczył, a nie kwestia dziedziczenia po rodzicach.
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:36
Temat postu:
Czy może według ciebie niczego koń nie może odziedziczyć po rodzicach bo to jest niedorzeczne :DDD?
Visenna - Sob Lut 06, 2010 17:38
Temat postu:
Wg kogo? Wg mnie, czy wg Lordowej?
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:41
Temat postu:
No nie rodzi się z zepsutym pyskiem, ja tego nie powiedziałam. Ale tak jak już pisałam ja ją mam dopiero niecały rok ,ona już taka była w pysku trudniejsza i dopiero teraz wiem co trzeba z tym zrobić. A pozatym ja nie jestem idealnym jeźdzcem też popełniam blędy...
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:43
Temat postu:
Wg Lordowej...
Visenna - Sob Lut 06, 2010 17:48
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
A pozatym ja nie jestem idealnym jeźdzcem też popełniam blędy...


No, milo ze w końcu to przyznałaś, bo od początku wątku z wypowiedzi wynikało coś przeciwnego. A patrząc na fotoblog, to popełniasz ich dość sporo nawet, no ale nikt z nas nie jest doskonały.

Swoją drogą dziwię się jak klacz z takimi problemami jak opisujesz mogła startować w ujezdzeniu?

Za to bardzo fajny York.
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 17:58
Temat postu:
Heh dzięki.
No ja też siędziwiłam. Startowała w ujeżdżeniu w klasie P.
A mogłabys mi powiedziec jakie te błedy popełniam to bym sie spróbowała poprawić ;p
Visenna - Sob Lut 06, 2010 18:31
Temat postu:
Powiem co zauważyłam, ale żeby to miało sens, musiałabym wstawić zdjecia na których to widac. Tak na szybko- działasz na konia nie łydką, a piętą. Na jednym ze zdjec widać to przepięknie. Dalej- ręce! Zaciagasz je w dół, niemal przy grzywie konia trzymasz- stanowczo za nisko, są niemal proste w łokciach, anlgezowanie też mi sie nie podoba, w fazie nad siodłem wygląda jakbyś stała w strzemionach po prostu - obie te rzeczy widnieją na zdjeciu w kłusie na śniegu, które masz opisane że jest kiepskiej jakości (nota bene wystarczy je rozjaśnić i nie jest takie złe). Skokow nie oceniam bo sie na nich nie znam, ale na jednej z fotek wygląda to wręcz tragicznie, ale wiadomo, każdemu moze się zdażyć ze cykną fotkę w złym momencie. Nie mniej jednak nawet dla mnie, słabo skaczącej, jest jasne, ze klacz byłaby wdzięczna za trochę lżejszy kontakt lub oddanie ręki w czasie skoku.

A na zdjeciu z 2009/11/29, to nie wiem, kto tego konia siodłał, ale powinien dostać za to pałę.

To tyle, wiecej mogłabym powiedzieć, gdybyś trafiła do "mojej" stajni na jazdę. Ze zdjęć cięzko oceniać, bo jak wnioskuję niektóre z nich są stare już dość i jak mniemam od ich zrobienia nauczyłaś się już coś więcej.
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 18:42
Temat postu:
Ok dzięki popatrze na te zdjęcia. Ale jeżeli chodzi o nogi i ręce to jest u mnie ok może czasami no ale wiadomo ideałów nie ma Puszcza oko
A zaraz ci powiem kto siodłał xd zobacze, być może ja Bardzo wesoły
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 18:56
Temat postu:
Już nawet wiem o które zdjęcia chodzi. Już tłumacze, jeżeli chodzi o ręce to masz racje, jak mnie nikt nie poprawi to trzymam je nisko strasznie. A jeżeli chodzi o ten kłus na śniegu to sama wiesz że jak koń tak nogi podnosi to czasami może wybic z rytmu i wiem ze akurat na tym zdjeciu siedze beznadziejnie. I wiem nawet z tą piętą o które zdjęcie chodzi. Na nim akurat chciałam Bakare do czegoś przekonać bo sama łydka nie wystarczyła to sobie pomagam piętą a tak to działam tylko łydką. I kompletnie nie wiem o co chodzi z tym siodłaniem... Hmm....
Visenna - Sob Lut 06, 2010 19:01
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
I kompletnie nie wiem o co chodzi z tym siodłaniem... Hmm....


O to, że siodło leży koniowi na kłębie wręcz. Przez to i cały jezdziec siedzi koniowi na łopatkach
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 19:05
Temat postu:
Może tak poprostu to wygląda na tym zdjęciu bo sory ale ja potrafie osiodłać konia Pokazuje język
No ale mniejsza Puszcza oko
Jasminowa - Sob Lut 06, 2010 19:38
Temat postu:
Czegoś tu nie rozumiem... Po co prosisz o opinię swojej jazdy, jeżeli z każdego błędu się tłumaczysz i nie przyjmujesz krytyki?? Przewraca oczyma
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 20:22
Temat postu:
Bo ja myślałam że to beda jakies prawdziwe błędy które popełniam np. z tą ręką za niską bo to prawda ale to że nie potrafie konia osiodłać czy że działam piętą to było źle ocenione Bardzo wesoły
ihaha7 - Sob Lut 06, 2010 20:46
Temat postu:
to że nie potrafisz osiodłać konia nie uważasz za błąd Przewraca oczyma ?
ja nie umiałam osiodłać konia dopóki nie weszłam na to forum, bo nikt z otoczenia nie pokazał mi jak to się robi prawidłowo Puszcza oko
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 21:13
Temat postu:
NO właśnie o to chodzi, że nie bo ja potrafie konia osiodłać xD
Od tego sie zaczyna. Umiałam już jak jeździłam na lonży Bardzo wesoły Poprostu tak na zdjęciu dziwnie wygląda że jest za wysoko ale tak naprawde jest ok.
Visenna - Sob Lut 06, 2010 21:53
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
Bo ja myślałam że to beda jakies prawdziwe błędy które popełniam np. z tą ręką za niską bo to prawda ale to że nie potrafie konia osiodłać czy że działam piętą to było źle ocenione Bardzo wesoły

Nie chciałam tego pisać, ale napiszę: nie tylko na tym zdjęciu, o którym myślisz, czyli na tym gdzie masz łydkę przesuniętą do tyłu, działasz piętą. Działasz nią także na innych, gdzie masz łydki równo. a już na tych ze skoków, to masowo. Wstawić?
Moja trenerka miała na to metodę - rozpychać pięty na zewnątrz. Wtedy masz pewność że działasz na konia GÓRNĄ częścią łydki, przyłożonym kolanem i dolną częścią uda, a nie dolną częścią łydki co prowokuje również piętę. Bo ze na konia działamy łydką to wie każdy. Że można (i trzeba) brać konia na udo i KTÓRĄ częścią łydki działać, to już wie mało kto.
Bakarowa - Sob Lut 06, 2010 22:35
Temat postu:
Ok, dzięki spróbuje zastosować Puszcza oko
No wstaw jakieś jak chcesz.
Visenna - Sob Lut 06, 2010 23:12
Temat postu:
To nie o to chodzi, czy ja chcę. Wcale nie zależy mi na tym, żeby każdy zaglądający do tego wątku komentował je po kolei. To "wstawić" było retoryczne, gdybyś jednak uznała, że się mylę, skoro jednak sama to zauważasz, to nie ma potrzeby udowadniania.
Lordowa18 - Nie Lut 07, 2010 19:59
Temat postu:
Wracając do kwestii dziedziczenia cech po rodzicach to nie wmaiwaj mi, że powiedziałam, że konie dziedziczą tylko dobre cechy, ale "zepsuty" czy zaszarpany pysk to nie po ojcu, a po jeźdźcu ! I bzdurą jest opowiadanie : "Mam konia trudnego w pysku, ale to po ojcu" Zdziwiony
chojrakowa - Nie Lut 07, 2010 21:34
Temat postu:
I zaraz rozpocznie się batalia o to, czy koń twardym lub tez trudnym w pysku może się urodzić i zależy to od jego rodziców i cech jakie mu przekazali, czy też wyłącznie od pracy jeźdźca, jego zaangażowania, delikatności i umiejętności.
Myślę, że na mniemaną twardość składa się u koni kilka rzeczy, mianowicie fenotyp - w rozumieniu budowy zewnetrznej i wewnętrznej - w tym wypadku głównie budowa i unerwienie szczęk i pyska, cechy charakteru - zarówno te nabyte (w tym podatność na nie) oraz te odziedziczone od poprzednich pokoleń oraz postępowanie z koniem i nacisk jeźdźca na właściwą pracę. Drążąc temat dalej a opierając się na wypowiedziach R. Pikuły, można w/w trudność określić jaką cechę ilościową - "Ukształtowanie się jakiejkolwiek cechy ilościowej jest wypadkową działania dwóch podstawowych czynników - dzie­dziczenia i środowiska. Czyli każda cecha ilościowa jest uwarunkowana genetycznie, ale następnie realizowana poprzez okre­ślone środowisko. "
Ergo w kilku przypadkach możemy tarfić na osobnika o słabym unerwieniu pyska - co będzie wpływało na rodzaj naszej pracy i odwrotnie, nasz wkład w pewnym stopniu pomoże koniowi zaakceptować kiełzno i obchodzić się z nim jak należy, odczytywac coraz delikatniejsze sygnały etc, oczywiście do granic jego fizycznych możliwości; osobnika z bardzo unerwionym pyskiem i trudnym charakterem, który dzięki wymieszaniu obu cech może być ciężkim w jeździe przy nieodpowiednim traktowaniu i wogóle.
A to tylko moje małe przemyślenia podparte kilkoma wypowiedziami mądrzejszych. Wygląda na to, że prawda lezy pośrodku, ale zamist kłócić się o przyczyne, lepiej chyba spróbować rozwiązać problem tymi sposobami, jakie mamy pod ręką - jazda, jazda, jazda.
Hexeves - Pon Lut 08, 2010 14:45
Temat postu:
Chojrakowa, tak samo jak są konie, które nie tolerują metalowych wędzideł albo nie tolerują wędzideł w ogóle, niezależnie od ręki jeźdźca, generalnie dobrze mowisz i ja sie zgadzam z tym, co powiedziałaś, ale to też nie świadczy o tym, że słabo unerwiony pysk = betonowy pysk. Żaden koń nie rodzi się bez czucia w pysku i rewelacje, że "ma to po ojcu" to jakiś bełkot.
Z reszta, nie wierze ze TEN kon Bakarowej nalezy do takiego elementu.

Zajrzalam sobie na photoblog Bakarowej i.... cóż, konik jest ładny i chętny do pracy, ale jeździec naprawdę nie wie, gdzie dzwoni i jeszcze sądzi, że w ogóle wszystko wie....
Co najlepsze, moja teoria dotycząca chowania się za wędzidło i skracania, jest, niestety, prawdziwa.
Wide zdjęcie z 01.01.2010 -> toż to jest koń o książkowym zganaszowaniu od ręki, któremu bardzo blisko do schowania się
zdjecie z 24.01.2010 -> mamy konia zupełnie niepodstawionego, o zadartej szyi i "wklęśniętym" kręgosłupie, z zadem daleko daleko w tyle.
zdjecie z 2009/11/08 -> klasyczny przykład jak koń nie powinien przechodzić kawaletek. Trzymająca ręka, wklęśnięty grzbiet.
zdjęcie z 2009/05/21 -> druga fota, klasyczny przykład załamania konia w potylicy ganaszowanego siłą, za pomocą rąk.
rok 2009, fakt, to było dawno, ale na zdjęciu z 2010/02/01 - koń chodzi dokładnie tak samo -> zadarta głowa, zero pracy grzbietu i zadu, jeszcze jest chuda jak nieszczęście.
Jestem na 99% pewna, że dzieje się z koniem dokładnie tak jak powiedziałam.

Konie nigdy nie kłamią, dlatego, Bakarowa, na Twoim miejscu przestałabym uważać się za nie wiadomo jak wspaniale znającego się na koniach człowieka, bo wszystko czego potrzebuje twoja klacz to racjonalna praca na lonży i pójście po rozum do głowy przez właścicielkę. Odpuśćże jej w tym pysku, a będzie o wiele, wiele lepiej.
Przepraszam, za przytoczenie konkretnych przykładów i inwazję na prywatnym photoblogu, ale..... wybacz, nie mogę czytać jakie brednie tutaj wypisujesz. Ludzie próbują ci pomóc rozwiązać problem, a ty przybierasz postawę "ja wszystko umiem". Skoro wszystko umiesz, to po co pytasz o radę?
Lordowa18 - Pon Lut 08, 2010 15:09
Temat postu:
Całkowicie zgadzam się z Hexeves ! Konie nigdy nie kłamią, a jeździectwo wymaga pokory...
Visenna - Pon Lut 08, 2010 15:32
Temat postu:
Hexeves napisał(a):

Wide zdjęcie z 01.01.2010 -> toż to jest koń o książkowym zganaszowaniu od ręki, któremu bardzo blisko do schowania się

Ale jesli mówisz o tym z ujezdzenia, to nie Bakarowa na kobyle siedzi, tylko ktoś inny.
Hexeves - Pon Lut 08, 2010 16:38
Temat postu:
Nie szkodzi Puszcza oko
Widać problem, o którym Bakarowa, jako właścicielka czy "codzienny" jeździec, konia powinna wiedzieć.
Nawet nie chodzi o to, czy to Bakarowa jest winna jak ten koń jest ujeżdżony, nie nie, tylko mając konia z danym problemem trzeba starać się problem rozwiązać, nie bać się powiedzieć "nie wiem, nie umiem", a nie zarzekać się, że "to wy mnie nie rozumiecie, nie wiecie o co mi chodzi, ale to JA mam rację."
Uśmiechnięty
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:12
Temat postu:
Po pierwsze to ja nie uważam że jestem jakaś wszechwiedząca bo tak nie jest i żadna z was też taka nie jest Uśmiechnięty Prosiłam was o pomoc a wy jak to zwykle bywa jak czytam inne wątki że najpierw naskakujecie na kogoś kto prosi o pomoc piszecie jaki to beznadziejny jeździec głupi koń itd a dopiero później zaczyna się normalna rozmowa i wy sie później dziwicie ze ktos ma was juz dosc i nie chce wszych "porad" o ile to można tak nazwać!

Jedyna jak narazie osoba która widze, że stara sie pomóc to jest Visenna!
A Hexeves to ty tylko mnie krytykujesz i piszesz jakie błędy połełniam, jak to robisz to chociaz napisz jak je rozwiązać a jak nie to najlepiej wogóle nie pisz bo tylko mnie wyprowadzasz z równowagi.
Ja oczekuje krytyki i waszych porad a nie naskakiwania i pisania
"jesteś głupia, nie umiesz jeździć, koń jest beznadziejny, tylko go psujesz"
Moge dać sobie głowe uciąć , że każda z was popełnia błedy!!! I oczekuje też pomocy a nie naskakiwania!!
Później przez takie zachowanie ludzie nie chcą prosić o pomoc .
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:19
Temat postu:
Ja tą kobyłe bardzo kocham i myślicie że nie chciałabym dobrze jeździć??? Żeby Bakara przeniosła swój ciężar na zad, żebym potrafiła ją zebrać od dosiadu a nie od ręki,i wogóle...
Te problemy które pisała Hexeves to rzeczywiście mam. I jak wiecie już to zdjęcie z ujeżdzenia gdzie nie ja na Bakarze siedze to ona jest zganaszowana od reki i ja już ją taką kupiłam i ja teraz nie potrafie ją przestawić na zad i żebym mogła ją zebrac od dosiadu.
baymare - Pon Lut 08, 2010 22:21
Temat postu:
Przygladam sie temu watkowi nie komentujac, i, Bakarowa; ja np zauwazylam ze Hexeves daje tu cenne wskazowki: dostajesz wlasnie porady i tez troche krytyki, piszac temat z jakims problemem chyba nie oczekiwalas ze kazdy Cię poglaszcze po główce i powie biedna jestes z tym koniem Puszcza oko
Kazdy popelnia bledy, nikt nie mowi tu ze jest idealny.

no, to tylko tyle z mojej strony.

EDIT; ta wiadomosc jest do postu z 21:12
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:21
Temat postu:
Nawet wam sie przyznam że jak na niej siedze to nie potrafie odróznic czy ona jest zganaszowana od reki czy od dosiadu. Może nie umiem odróznic dlatego ze jej nigdy nie zganaszowałam od dosiadu, no nie wiem...
Visenna - Pon Lut 08, 2010 22:24
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
wy jak to zwykle bywa jak czytam inne wątki że najpierw naskakujecie na kogoś kto prosi o pomoc piszecie jaki to beznadziejny jeździec głupi koń itd a dopiero później zaczyna się normalna rozmowa


No moja droga, troszku się zagalopowałaś, pokaż mi wątek w którym ktoś pisze, ze głupi koń! Bo ze z postów przebija czasem że jezdziec beznadziejny - no cóż, mistrzów olimpijskich wsród nas nie ma Bardzo wesoły
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:26
Temat postu:
Może jestem głupia ale nie widze tam żadnych porad tylko krytyke.
Jest tam tylko żeby ją lonżować ale jak po co dlaczego to już nic nie ma. A ja jestem taka że zeby coś zrobic musze wiedziec po co i co mi to da i wogóle...
A do tych zdjęc jest TYLKO krytyka nie ma zadnych porad jak temu zapobiec.
baymare - Pon Lut 08, 2010 22:28
Temat postu:
cały ten temat jest w zasadzie w poradach, przyczynach- a Ty mówisz że porad nie ma?
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:29
Temat postu:
I jak możecie to wejdzcie na mojego fbl i popatrzcie na ostatnie zdjęcie z wczorajszej jazdy i wypowiedzcie sie....
www.bakarowa.fbl.pl
Krytyka+ porada
z góry dzięki Puszcza oko
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:31
Temat postu:
tak właśnie dokładnie tak mówie.
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:33
Temat postu:
To żee koń głupi to było tak w przenośni bo wiadomo że winy konia nigdzie nie ma.
Visenna - Pon Lut 08, 2010 22:45
Temat postu:
Bakarowa napisał(a):
I jak możecie to wejdzcie na mojego fbl i popatrzcie na ostatnie zdjęcie z wczorajszej jazdy i wypowiedzcie sie....
www.bakarowa.fbl.pl
Krytyka+ porada
z góry dzięki Puszcza oko


Czego szukasz rękami w swoim kroczu?? I nadal działasz piętą, tym razem jeszcze zadartą. Siedzisz pogarbiona jak paragraf- jak chciałaś napchnąć konia dosiadem na wędzidło, skoro nie jedziesz konia dosiadem, siedząc na nim w ten sposób? Cała jesteś zwalona koniowi na przód i tak jak Ty siedzisz, taką postawę klaczka też prezentuje- ciężar zwalony na przedzie, zad wyżej niż kłąb i zostawiony daleko hen...cały kon rozwleczony jak dzdzownica. Chciałaś jak mniemam jechać ją nisko i okrągło, ale źle sie do tego zabrałaś- zaczęłaś od reki na co koń odpowiedział faktycznie opuszczeniem głowy, natomiast zaniedbałaś dosiad i łydkę, przez co zad jest w "krakowie"...zauważ, tylne nogi w ogle się nie zginają, nie ma ani poł procenta zaangażowania zadu. Powiem tak, jak moi trenerzy: "zostaw przód, zajmij się zadem! Jak zad bedzie dobry, przód sam sie złozy".
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:50
Temat postu:
To znaczy jak ja mam siedziec i co robic zeby była bardziej na zadzie?? I co masz na myśli że jestem jej zwalona na przód?? i co to znaczy według ciebie jechać od dosiadu? bo mi sie cały czas wydaje ze jade... Smutny
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 22:53
Temat postu:
Ja właśnie po to czesto działam pięta zeby miec mocniejsza lydke...
Visenna - Pon Lut 08, 2010 23:03
Temat postu:
O łydce to juz Ci mowiłam co i jak- to złudne wrazenie, ze piętą działa sie lepiej, to nieprawda... Kurcze, nie umiem Ci wytłumaczyć jak bardziej działac dosiadem przez neta bo nie jestem trenerem i sama mało wiem, musiałabym Ci to pokazać, jak uaktywnić biodra, jak działać na konia także udami....na pewno jedno- wyprostuj się. Siedz na koniu w równowadze, nie pochylaj sie do przodu, pozwól kręgosłupowi ustawić się w jego naturalnym wygięciu czyli w naturalne "S". NIe opuszczaj brody! - bo za nią pociągniesz całą sylwetkę w dół. Podnieś i zegnij łapy- od łokcia przez dłon aż do wędzidła masz mieć linię prostą, czy ona jest na tej fotce?
Siedz na koniu jakby Ci mieli order przypiąć, jedz go "spod siebie" do przodu, tak bys miała wrażenie ze z tyłu za Tobą jest nisko, a z przodu jakby rosnie...zreszta porównaj fotki, koń i jezdziec w kłusie, ale jest róznica, prawda? Oczywissie nie porównujemy koni, bo to kon ujezdzeniowy, wyszkolony, ale dosiady porównaj...
Lullaby - Pon Lut 08, 2010 23:04
Temat postu:
Nie czytałam poprzednich postów, więc wybaczcie, jeśli jestem nie w temacie lub się powtarzam.

Spróbowałabym jazdy na delikatnej pochyłości. U nas jest ujeżdżalnia delikatnie pochylona i jazda z górki rewelacyjnie robi takim koniom, jak opisywany. Zad jest naturalnie aktywniejszy, a kiedy jeszcze delikatnie napędzi się zwierze dosiadem, to samo wchodzi na wędzidło. Może taki rodzaj ćwiczenia pozwoli Wam się dogadać.

Próbowałabym też zadań typu: długa ściana - wyciągnąć krok, krótka - skrócić. Trzeba postarać się o elastyczność konia, czasem robiąc coś, żeby ona sam wpadł na to, jak działa Twoje ciało na jego grzbiecie.
Visenna - Pon Lut 08, 2010 23:07
Temat postu:
Aha, porownaj dosiady górą ciała, bo dołem to siodło ujedzeniowe wiec gosc ma bardziej proste nogi niż Ty w swoim, ale moge Ci znależć też takie zdjecie skoczka i ten dosiad nie bedzie się wiele różnił..spojrz jak siedzi Meredith Michels-Beerbaum w klusie :
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 23:15
Temat postu:
Dzięki Visenna Puszcza oko
Dużo dałaś mi do myślenia, tylko nie wiem czy mi sie uda. Jak widzicie o wiele lepsi ode mnie jeźdzcy chyba nie potrafili ją nagonic na wedzidło skoro ganaszowali ja od reki a co to dopiero mi sie to ma udac.
Hexeves - Pon Lut 08, 2010 23:41
Temat postu:
Bakarowa, naucz się przyjmować konstruktywne wskazówki, a jeśli tego nie umiesz - naucz się znosić krytykę.

Wypraszam sobie;) Nie powiedziałam, że koń jest głupi, że jeździec jest głupi, że wszystko robisz źle tylko od samego początku staram się zrozumieć problem i wyjaśnić na czym rzecz polega. Uważam się za osobę poważną i sądziłam, że mam do czynienia z osobą dorosłą, a jeśli nie dorosłą, to przynajmniej dojrzałą.Puszcza oko
Jazda konna to trudny sport, nie ma nikogo, kto byłby najlepszy i wiedział wszystko, taki człowiek nie istnieje. Za to istnieje wielu ludzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą, a to jest zasadnicza różnica.

Napisałam poprzedniego posta właśnie dlatego, żeby Ci coś wytłumaczyć, ponieważ nie dochodziły do ciebie żadne inne wiadomości, upierałaś się przy swoim, więc pozwoliłam, żeby wypowiedział się na ten temat Twój koń, z Twojego fotobloga. I koń nam powie zawsze prawdę.

Tak jest, ja też popełniam masę błędów - i mam od tych błędów trenerów, których się pytam co zrobić, a którzy tłumaczą jak krowie na miedzy, że się robi tak a tak i nigdy nie przyszło mi do głowy by upierać się przed kimś, do kogo mam zaufanie w kwestii mojego konia, że to ja wiem lepiej, skoro tak na dobrą sprawę nie wiem lepiej, ponieważ szukam odpowiedzi na jakieś zachowanie mojego konia.Puszcza oko

Denerwowanie się i krzyczenie na kogoś nic tutaj nie da.Puszcza oko

Co do ostatniego zdjęcia, proszęPuszcza oko krytyka + porada
1) koń jest na 99% nieumiejętnie ujeżdżony oraz prawdopodobnie zbyt intensywnie pracował. Mocno obciąża przednie nogi -> na zdjęciu jego zad wydaje się być dużo wyżej od "przodu", od kłębu, a nie powinno tak być,
1a) na 99% był jeżdżony z mocną ręką, zadzierał głowę do góry i zupełnie nie pracował grzbietem.
1b) koń jest chudy, mięśni tam nie widzę -> zbyt intensywna praca we wczesnych latach młodości.

2) Ty sobie siedzisz.... no i sobie siedzisz, jak jeżdżący rekreant. Z takiego zdjęcia można jedynie dużo wywnioskować co mogło dziać się z koniem, co widać z wyglądu konia. Suchy pysk konia, zganaszowanie i "załamanie" w potylicy mogły świadczyć o tym, że Twoje ręce nie zawsze były "łaskawe"Puszcza oko

3) Porada.... Ech, długo by pisać.
1- trener
+ racjonalna praca na lonży, żeby "uruchomić" jej grzbiet i zad, odciążyć przód i nakłonić do akceptacji wędzidła;
2- lżejsza praca, odpowiednie jedzenie.... i jazda "w dole", żadne zbieranie, bo ona się nie umie zebrać.
3- trener, który wyjaśni Ci piramidę ujeżdżenia.

dopisuję: Visenna dała Ci bardzo dobre rady odnośnie dosiadu oraz nawet zdjęcia pokazujące "problem". Mądrze napisała, w pełni się pod tym podpisuję.
Bakarowa - Pon Lut 08, 2010 23:48
Temat postu:
Ona była zajeżdżana w wieku 5 lat, ale prawdopodobnie na szybko Smutny. A więc jak mam z nią pracować na lonży, i czy uzywac jakis patentów??
Hexeves - Wto Lut 09, 2010 12:14
Temat postu:
Bakarow, "pracować na lonży" jest wbrew pozorom trudno. Musisz utrzymać dobre tempo, przytrzymać wtedy kiedy trzeba, prosić konia o głębsze wkraczanie nóg pod kłodę wtedy kiedy trzeba i to nie jest takie hop siup, że zapniesz "coś", jakiś patent i koń sam z siebie zacznie tego grzbietu używać. Radziłabym Ci znaleźć trenera, instruktora, kogokolwiek, który wie, jak lonżować konie, wie, jak zaradzić na taki problem oraz będzie mógł Ci to wszystko wytłumaczyć.
Ja bym tam na Twoim miejscu robiła rtg nóg, bo mi się jej przednie nogi nic a nic nie podobają, no, ale to są kolejne koszty...
sara9945 - Wto Lut 09, 2010 12:38
Temat postu:
co jest nie tak z przednimi nogami jej konia?
Hexeves - Wto Lut 09, 2010 12:47
Temat postu:
Odpowiedź na to pytanie zawiera się w domysłach opartych na zobaczeniu całej sylwetki konia, sposobu w jaki porusza się pod jeźdźcem [bo na lonży jest lepiej, chociaż też ów chambon spowodował, że ona dalej "wisi" na tym przodzie i nie uaktywnia zadnich nóg. Koń, który chodzi w ten sposób może [chociaż nie musi] w wyniku mocnego obciążenia przednich nóg, nabawić się trzeszczek, kozińca i innych, mało miłych zwyrodnień.
Żeby nie było, ja nie straszę.Puszcza oko Tylko przedstawiam swoje domysły, które nie muszą być prawdziwe. Nie jestem w końcu weterynarzem.
chojrakowa - Wto Lut 09, 2010 14:09
Temat postu:
Trochę mnie ominęło w tym jakże ciekawym wątku, ale Hexeves - ja nie napisałam, że słabo unerwiony pysk równa się betonowi w pysku, tylko potwierdziłam wasze wcześniejsze słowa, że generalnie cos takiego jak wszystko w winie ojca nie istnieje, więc myślę, że tok naszego rozumowania jest jednakowy Uśmiechnięty

Kobyła podobno chodziła ujeżdżenie w Pklasie, ale gdzie to już sie Natalii pytajcie, chociaż mnie się zdaje, że poza granicami kraju, co oczywiście nie świadczy o jej dobrym zajeżdżeniu, obecnym zepsuciu czy jakiejkolwiek innej rzeczy, ot taki szczegół, który mnie zastanawia. Co prawda klasa ta nie jest szczytem wykorzystania umiejętności jakie powinien wykazywać kon ujeżdżeniowy, ale zdaje się, że podstawiony, z zaangażowanym zadem i akceptacją wędzidła być powinien. Jak to się ma do bakary? Ktoś widział fotkę z ujeżdżenia?
Visenna - Wto Lut 09, 2010 15:03
Temat postu:
chojrakowa napisał(a):
Co prawda klasa ta nie jest szczytem wykorzystania umiejętności jakie powinien wykazywać kon ujeżdżeniowy, ale zdaje się, że podstawiony, z zaangażowanym zadem i akceptacją wędzidła być powinien. Jak to się ma do bakary? Ktoś widział fotkę z ujeżdżenia?

Kochanie, a jak się może mieć? Jak się może mieć w kraju, w którym przejazdy ujezdzeniowe córki sędziuje jej własna matka? W kraju, w którym jeden sędzia nie lubi siwków i chocby siwek pojechał na 95 % a gniady na 80% to i tak wygra gniady, bo sędzia siwków nie lubi? W kraju w którym facet sędziujacy towarzyskie ujezdzenie pyta mnie czy dobrze mu koń chodzi i co bym doradziła? Mnie - ani sędzinę, ani zawodniczkę, a zwykłą rekreacyjną instruktorzynę? W kraju gdzie konie chodzą zrolowane, z krótką szyją, połowa jest sztywna i drobi, a sędziowie oceniają je mimo to bardzo wysoko?

No, ale może być tez optymistyczny wariant- kon kończył przejazdy z 20 %ami, albo jeszcze niżej, a startować w kolejnych przecież mu nie zabronią...
chojrakowa - Wto Lut 09, 2010 15:12
Temat postu:
Visenno, rozumiem twoją frustrację dotyczącą polskich konkursów pseudoujeżdżeniowych, ale Bakara startowała (chyba) właśnie poza naszymi granicami, dlatego interesuje mnie porównanie owego zdjęcia (które w jakiejśtam części pokazuje ogólny obraz konia, jego motoryki, równowagi etc) w porównaniu do obrazu teraźniejszego.
Visenna - Wto Lut 09, 2010 15:14
Temat postu:
No to tak jak mowię - koń mogł być po prostu bardzo nisko oceniany i tyle.
fanelia - Wto Lut 09, 2010 23:22
Temat postu:
Bakarowa, nie łam się! Czy jeździsz z jakąs kompetentą osobą? Może miałabyś możliwość pojedynczych treningów u kogoś (ktoś by dojechał do Ciebie chociaz raz na miesiąc, by wytłumaczyć pewne rzeczy, które mogłabyś sama ćwiczyć).
Polecam Ci bardzo książkę Wszechstronne Szkolenie Koni - bardzo łatwo wyjaśnione, jak prowadzić swojego konia od praktycznie zerowego poziomu, na pewno wszystko zrozumiesz i pomoże Ci to spojrzeć z dystansu na swoją jazdę i da jakiś pomysł na trening Uśmiechnięty Książka jest niedroga, do 30 zł można kupić. Jak coś to mam aktualnie ją pożyczoną od koleżanki i skaner takze posiadam Puszcza oko

Co do jazdy - rezultaty moga przyniesc naprawde proste ćwiczenia, ale wykonywane w poprawny sposob. A więc tak jak pisala Visenna - usiadz porzadnie, popracuj nad reakcja na łydke (jak ją poprawic opisano w ksiazce, o ktorej wspomnialam - u mnie wystarczyly trzy sesje i kon chodzi na najlzejsze dotkniecie lydki Puszcza oko a na poczatku to ciezko, oj ciezko). Pilnuj zeby kon szedl z aktywnym zadem. Wodze trzymaj lekko, byle byl zachowany kontakt, ale naprawde luzny. Jak kon zanurkuje mocno w dol to tylko wzmocnij sygnal lydkami, by nie wyrywal wodzy, jak wyciaga glowe mocno w gore i idzie jak żyrafka, to wzmocnij nieco kontakt i dalej mocno jedz dosiadem i lydkami. Rob mnóstwo wolt, kół i ósemek - ale porządnie, dzialajac wewnetrzna lydką, zamykajac zewnetrzna wodze, lekko dzialajac wewnetrznym biodrem. Na aktywizacje zadu bardzo pomagaja przejscia, ale też musisz pilnowac, by nie byly wykonywane byle jak - jesli przechodzisz z klusa do stepa, to staraj sie, by przejscie bylo energiczne.
Ciezko cos doradzac przez internet, najlepiej zaopatrz sie w pomocna literature, dowiedz wiecej o dosiadzie, jak dzialac na konia i jak wygladaja podstawowe cwiczenia Uśmiechnięty Jesli udaloby Ci sie znalezc pieniadze i czas na konsultacje z kims fachowym raz na jakis czas to na pewno pomogloby Ci to uporzadkowac wiedze i zastosowac ją w praktyce.

Jeśli chodzi o lonżę: mi się wydawalo, ze umiem lonzowac, ale jak przyjechala moja kolezanka to się załamała tym, co robię. Po krótkim przeszkoleniu wzięłam się porządnie za siebie i konia Puszcza oko Efekty widać na zdjeciu: jedno zdjecie robione pod koniec wrzesnia, a drugie okolo dwa miesiace pozniej.
Wazne jest pilnowanie zadu - po to masz bat, by nim popędzać Puszcza oko ja sie szczerze zdziwilam, jak kolezanka pokazala mi, jak energicznie moze isc moj kon. Wymagaj tempa nieco szybszego niż kon Ci sam zaoferuje. Co robić z lonżą? Wyobraź sobie, że to wodze - a więc nie mozesz pozwolic, by sobie wisiała i majtała w te i nazad Puszcza oko najlepiej zebys caly czas czuła kontakt. Na poczatku lonzuj na kantarze, wtedy nie zrobisz krzywdy niewprawnym dzialaniem. Wbrew pozorom na kantarze kon tez moze poprawnie pracowac na lonzy, mozna uzyskac obnizenie glowy i jej odpowiednią pozycję i wygięcie - trzeba tylko się tego nauczyć. Lonze nabieraj nieco (musisz czuc wyrazniejsze napiecie) kiedy lekko podgonisz konia - robisz to po to, by kon nie leciał chaotycznie przed siebie, tylko probujesz uchwycic energie wytworzona przez zad. Jesli zrobisz to poprawnie, kon powinien zaczac po jakims czasie uaktywniac grzbiet. Jesli bedziesz mogla juz kontrolowac tempo konia zacznij cwiczenia na drązkach - kon musi uaktywnic grzbiet i skupic się oraz nauczyc sie nie chodzic z zadarta glowa. Na razie niech przechodzi przez jeden drazek, potem przez dwa, trzy... wreszcie jeden z nich możesz podniesc na wysokosc 10-20 cm, potem drugi, trzeci i tak dalej. Możesz tez zrobic kilka drążkow niskich i jeden wyższy na koncu - taka a la stacjonatka. Na lonzy wazne jest tez wygiecie - jesli widzisz, ze kon patrzy na zewnatrz i odgina glowe i tułów na zewnatrz, musisz zadzialac lekko lonzą i sciagnac go do wewnatrz, a w tym samym czasie podgonić batem. Pamietaj, ze sygnaly na lonzy wysylasz i batem i lonza Uśmiechnięty tak jak w siodle: nie same łydki i sama woda, tylko i łydki i wodza wspoldziałaja harmonijnie razem. To na poczatku trudne, ale na pewno sama zauwazysz, jak to działa. Mi latwiej bylo to zrozumiec na lonzy, bo od razu widzialam po koniu, efekty dzialan wstrzymujacych i popedzajacych.

Twojemu koniowi pomoglaby poprowadzona z glowa lonża wlasnie na drązkach, a do tego jazdy, na ktorych wykonywalabys proste cwiczenia, ale naprawdę bardzo, bardzo dokładnie.
Zycze Ci duzo powodzenia i jak coś to zawsze możesz się poradzić, nie zrażaj się niepowodzeniami! Uśmiechnięty Każdy się uczy.
sylwikk - Sro Lut 10, 2010 22:22
Temat postu:
mi kiedys trenerka powiedziala jak chcesz konia ustawic na zadzie to wpierw sama sie na nim ustaw;) pilnuj siebie na jeździe a i koń się poprawi:)
rabida1983 - Sro Lut 10, 2010 23:57
Temat postu:
Droga Natalio,
myślę że sporo spraw zostało tutaj przez Ciebie źle zinterpretowanych. Jestem pierwszym jeźdzcem Bakary i jej poprzednią właścicielką. Bakara nie była na szybko zajeżdżana w przecinym bądź razie jeździec taki jak Ty, który ma bardzo małe doświadczenie z prawdziwym jeżdziectwem wogóle by sobie z takim koniem nie poradził. Bakara to koń bardzo szczery i szczególny w prowadzeniu jak to konie w jej typie. Jest to koń idący do przodu, wiec wymaga spokojnej ręki, i podparcia od łydki, mimo tego że kobyłka w naturze idzie sama do przodu. Nie wolno na takich koniach trzymać tylko za wodze, trzeba tyle samo podpierać od dołu. Jeśli by była ona jak to jest napisane wcześniej zajeżdżana i robiona na szybko nie umiała by tego co potrafi pokazać pod dobrym jeźdzcem.
Życzę Pani Natalii dużo pokory do konia na którym siedzi, gdyż przewyższa on bardzo umiejętności jeźdźca!!!Radzę wyciągać więcej wniosków z treningu ze swoją trenerką!!!
Pozdrawiam
Lordowa18 - Czw Lut 11, 2010 0:35
Temat postu:
fanelia, fajne zdjęcia i mądre rady.
Praca na lonży może bardzo pomóc, ale tez musi być prowadzona umiejętnie...

http://www.QnWortal.com - Oficjalne Forum Jeździeckiego Centrum Informacyjnego