Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Maj 2019

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1121 Opinie: 3




Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Pogaduszki » Własny koń- jak sobie radzicie?


Napisz nowy temat
Konia Własny koń- jak sobie radzicie? » Sob Cze 27, 2009 12:13   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline


Pytanie kieruje do posiadaczy własnych koni, a w szczególności tych, którzy swoje wierzchowce kupili i utrzymują samodzielnie. Otóż, jak sobie radzicie? Jak godzicie pracę, zajmowanie się domem, czy też studiowaniem i koniem? Interesuje mnie również jak dajecie radę finansowo. Czy jest ciężko, czy łatwo.
Nietrudno się pewnie domyślić, że marzy mi się własny koń. Jeszcze nie dałam rady spełnić tego marzenia i szczerze mówiąc, czasem mam ogromne wątpliwości, że kiedykolwiek zrealizuje to piękne marzenie.
Stąd moje pytanie i taki temat. Założony trochę z ciekawości, a trochę, może w celu podniesienia samej siebie na duchu, że marzenia jednak się spełniają.
Więc jak to jest u was, szczęśliwi posiadacze własnych rumaków? Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 12:13 Zobacz profil autora PW
Sonata00 » Sob Cze 27, 2009 12:54   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Sonata00


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 10 Sie 2008
Posty: 146
Skąd: Muszyna

Status: Offline

Ja trzymam swoja klacz ze źróbką u siebie, ogólnie chodze do szkoły, ale znajduje czas, czasami ciezko z jazda bywalo ale to krótkie okresy były, duzo pomaga mi ojciec, a co do kosztów, to trzymam w niedużej drewnianej stajence która wybudował tata obok domu, wiec nie mam problemów z dojazdami itd, siano mamy własne, koszta wyszona to tyle co weterynarz,szczepionki,odrobaczanie,owies,wiataminy. Odrobaczam raz na 2 miesiace wiec jezeli nic sie nie dzieje mozna zamknac sie w 100-150 zl miesiecznie. Cen siana nie licze bo za nie nie płace. Za kowala nie płace bo to mój dobry wujek. Ogólnie w moim miejscu zamieszkania kiedy masz własny dom jakaś stajnenke,i kawałek pola na pastwisko z kosztami jest znośnie. W lecie jest troche pracy przy sianie,ale dajemy rade:)
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 12:54 Zobacz profil autora PW
Konia » Sob Cze 27, 2009 13:03   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Ale masz szczęście Sonato Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:03 Zobacz profil autora PW
Irysek » Sob Cze 27, 2009 13:10   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Irysek


Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 687
Skąd: Zielona Góra / Wrocław

Status: Offline

Konia - pewnie już większość ludzi na forum wie, że ja walczę z chorobą Irysa od chwili jego kupna.

utrzymać zdrowego konia, gdzieś w jakimś normalnym pensjonacie - to bułka z masłem.
ja może opiszę ten najczarniejszy ze scenariuszy, czyli jak to jest walczyć o zdrowie swojego konia.

może najpierw strona finansowa:

Marzec - jedzenie ( 150 zł )+ kowal ( 50 zł ) + odrobaczenie ( 45 zł )

Kwiecieć - wet ( 200 zł ) jedzenie ( 150 zł ) dodatki do jedzenia ( 20-30 zł )
preparat na wrzody ( 250 zł ) preparat na stawy ( 110 zł )

Maj - weci ( ok. 1500 zł ) jedzenie ( 150 zł ) dodatki do paszy ( 20-30 zł ) leki ( Ventipulmin - dawka na 10 dni / 250 zł plus Equistro - 100 zł )
preparaty na wrzody ( 80-100 zł ) kowal ( 50 zł ) preparat na gnjące strzałki ( 60 zł )

Czerwiec - leki (500zł ) jedzenie (150 zł ) dodatki ( 20-30 zł ) preparat na wrzody ( 100 zł ) szczepienie ( 50 zł )

nie liczę cen sprzętu, wody prądu itp.

Irys stoi w przydomowej stajni, więc odchodzą mi koszty za obsługę, gdyż opiekuję się nim sama.

i teraz tak:
dzień w dzień pobudka o 6.30. Nie ma świąt, nie ma niedziel. Karmienie, czyszczenie, smarowanie kopyt, wywalanie gnoju, zbieranie kup z pastwisk, dokładanie trocin, siana, mycie wiader i dolewanie wody.

ja pracuję i studjuję
( zaocznie ) więc czasami jest naprawdę ciężko.

ale dzień przeważnie zaczyna się tak :
6.30 wstajemy. tato podwozi mnie pod stajnię, gdyż jednie do pracy.
ok. 8 jestem w domu
na 10-12 idę do pracy, w której jestem przewaznie 8 godzin.
wracam z pracy 18-20, jak Irys ma nawrót choroby, to po drodze zachodzę do niego, sprawdzam jak się miewa, nakrywam derą i karmię.
jeżeli jest " zdrowy " to z autobusu idę do domku ( mieszkam w innej miejscowości niż pracuję ), a konie karmi właściciel Gryfa.
i resztę dnia pewnie spędam przy kompie zastanawiając się, dlaczegoż do licha mój koń znowu kaszle.

a co drugi week jadę na uczelnię. Czas na naukę?
nie, przepraszam, już go nie ma Jestem skwaszony
mam w tygodniu jakieś dwa dni wolngo od pracy, więc wtedy jest czas dla mojego Bartosza, na sprzątanie, i pobycie we własnym domu.

i powiem tak: utrzymanie ZDROWEGO konia w przydomowej stajni, jest rzeczą niedrogą i fantastyczną ( choć taczka z gnojem stanie Ci się bardzo bliska ;P )

trzymanie ZDROWGO konia w pensjonacie ( jakies 400-500 zł ) też jest fajne, zwłaszcza jak nie masz możliwości odwiedzania go codziennie.

natomiast chore konisko wiąże się już z ogromnym wkładem finansowym.
Ja kupiłam Irysa " tylko " z wrzodami. Natomiast worek z choróbskami otworzył się już w tydzień po przyjeździe. Chore płuca, przebyty ochwat, zerwane ścięgno w lewej przedniej nodze, nakostniak, mocno zużyte stawy, gnijące strzałki i niedowidzenie na jedno oczko.

dlaczego go wogóle kupiłam?
bo wiedziała, że coś w nim siedzi. Nikt nie sprzedaje zdrowego konia-profesora za tysiąc złotych.
Wiedziałam też, ze koń pojdzie na mięso, jeżeli nie znajdzie się nikt chętny do jego kupna.
Wiedziałam, bo właściciel powiedził mi to już przy pierwszej rozmowie.

Czekałam na pierwszego konia jakieś 9 lat. W tym roku zaczeła sie budowa własnej stajenki. Szykowaliśmy padoki, kompletowałam sprzęt. Kupno Irysa wyskoczyło dosłownie z dnia na dzień. Kompletnie nas zaskoczyło. Pewnego dnia dostałam telefon, że Irys jest na sprzedaż już ! Wszystko załatwiłam telefonicznie, a z właścicielem konia, nawet się nigdy nie widziałam. Przyjechał. Stajnie była w budowie, więc wstawiliśmy go do stajenki znajomych.

I resztę histori już chyba znacie Uśmiechnięty
smutne to wszystko, zwłaszcza, że leczenie niewiele daje.
Nie gwarantuję, że Irys zostaje u mnie. Szczerze mówiąc, to z lekka brakuje mi środków na jego leczenie...
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:10 Zobacz profil autora PW
Konia » Sob Cze 27, 2009 13:24   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Znam waszą historię Irysku. Śledzę na bieżąco jego temat. I muszę CI powiedzieć, że Cię podziwiam. Za determinację i siły do walki. I mimo wszystko gorąco wierzę, że wam się uda!

Powiem szczerze, że by mieć własnego konia i być w stanie go utrzymać, jestem w stanie zrezygnować ze wszystkich innych przyjemności. Dla mnie posiadanie własnego konia jest już największą przyjemnością jaką mogę sobie wyobrazić. Ale mimo to czuję, jakby to było nierealne dla mnie. Może i patrzę trochę za bardzo pesymistycznie, może przydałoby mi się trochę optymizmu, ale najnormalniej w świecie boję się, że przez optymizm się rozczaruję.
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:24 Zobacz profil autora PW
Sonata00 » Sob Cze 27, 2009 13:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Sonata00


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 10 Sie 2008
Posty: 146
Skąd: Muszyna

Status: Offline

Konia musisz być dobrej myśli, bo marzenia naprawdę się spełniają! trzeba w nie tylko uwierzyć, chociaż musze przyznać żę jeszcze dwa lata temu nigdy bym nie uwierzyła gdyby ktoś powiedział że będę mieć własna kobyłe która w dodatku urodzi mi źrebie! 3mam kciuki i wierze że Ci się uda:)
A co do taczki z gnojem o której mówił Irysek, to faktycznie trzeba się z nią zaprzyjaźnić Pokazuje język
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:38 Zobacz profil autora PW
Irysek » Sob Cze 27, 2009 13:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Irysek


Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 687
Skąd: Zielona Góra / Wrocław

Status: Offline

Nie sądze, żeby ktokolwiek miał takiego pecha jak ja.

mój przypadek jest wyjątkowo niesprawiedliwy.

naprawdę, trochę optymizmu to i mnie by się przydało Uśmiechnięty

a tak swoją drogą, to wczoraj z ciekawości przeglądałam " Nasze konie i my " na forum, i tematy wielu koni bardzo dziwnie i wręcz nienaturalnie ucichły. Także ja chyba jestem jedną z nielicznych, które aż tak wylewnie opisuję chorobę swojego konia.
oczywiście - nie neguję ! ale wiele osób już dawno mi powiedziało, CO by na moim miejscu zrobiło z Irysem.

a co do rezygnacji z przyjemności - to nigdy w życiu bym się nie spodziewała po sobie tego, że z nieprzyzwoitej zakupocholiczki, stane się oszczędną skromną dziewuchą, która tylko liczy " jeszcze 100 zł i będzie puszka Venti " albo " mam już na kalosze dla Irysa ".
człowiek strasznie się zmienia.
zobaczysz, że sama się o tym przekonasz Puszcza oko
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:44 Zobacz profil autora PW
Konia » Sob Cze 27, 2009 13:48   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Sonato, taczki to ja się akurat nie boję Śmieje się Boję się za to niespełnionych marzeń. Ale napewno nie taczki i ciężkiej pracy, by spełnić marzenia Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:48 Zobacz profil autora PW
Irysek » Sob Cze 27, 2009 13:53   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Irysek


Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 687
Skąd: Zielona Góra / Wrocław

Status: Offline

Konia - ja nie policzę ile to razu już rzucałam jeździctwo. ile razy płakałam, wiedząc, że wszyscy dookoła mają własne konie, a ja nie.

marzenia naprawdę się spełniaja. tylko trzeba na to troszkę poczekać.
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 13:53 Zobacz profil autora PW
Sonata00 » Sob Cze 27, 2009 14:45   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Sonata00


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 10 Sie 2008
Posty: 146
Skąd: Muszyna

Status: Offline

Irysek- co do tych tematów w dziale Nasze konie i my" to faktycznie racja że, duzo ucichło ale moze to kwestia wakacji? Ja dzisiaj temat kobyły odświerzyłam:D A i temat Irysa śledze na bierząco;będzie dobrze trzeba wierzyćUśmiechnięty
Pozdrawiam Puszcza oko
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 14:45 Zobacz profil autora PW
grafitowa » Sob Cze 27, 2009 16:05   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

grafitowa


Adept Jeździecki
Dołączył: 06 Sie 2008
Posty: 66


Status: Offline

Ja mam własnego konia, co prawda nie utrzymuję go ze swoich pieniędzy, bo rodzice płacą, ale wiem jak to wszystko wygląda. Trzymam konia w leśniczówce u znajomych, oprócz mojego są tam dwa konie właścicieli, za hotel płacę : 500 zł(co jest naprawdę mało), kowala: 50 werkowanie, 200 kucie na cztery nogi (od tego miesiąca zaczynam ją kuć na okrągło) do tego dochodzi weterynarz, odrobaczanie, szczepienie, wiadomo zawsze musisz liczyć się z sytuacjami, gdy koń zachoruje...
Jeśli chodzi o czas, to bywa ciężko, trudno jest wszystko pogodzić, ale dla chcącego nic trudnego, koń wymaga poświęceń...
The smile on your face
Let´s me know that you need me..
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 16:05 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
optysia » Sob Cze 27, 2009 16:36   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

optysia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 1548


Status: Offline

Trzymam swoje konie (3 sztuki Pokazuje język ) w stajni pod domem. Koszty typu siano+owies+słoma+kowal+wet opłacają rodzice. Ewentualne pasze, witaminy, sprzęt czy sprzątanie boksów opłacam ja.
Przy koniach wszystko robie sama. Aktualnie się uczę, więc w roku szkolnym wstaje rano, karmie, czyszcze i wypuszczam na pastwisko. Po szkole (ok godz 15) z reguły jeżdże co zajmuje mi ok 3 godzin. Wieczorem chowam do stajni, karmienie itd. Teraz w wakacje jest dużo wygodniej, ale od września będę dojeżdżać do szkoły więc będzie trzeba wstawać godzinę wcześniej (ok 5-6).
Konie są zdrowe, spędzają całe dnie na pastwiskach. Trafiały się jednak drobne choroby przez co zdarzało mi się przyjść do szkoły totalnie niewyspanym.
Moi znajomi doskonale wiedzą, że punkt 20 koniecznie muszę być w domu- nakarmić konie.
Czasami jest trudno- kiedy zimą w stajni zamarznie woda i trzeba nosić z domu wiaderkami. Albo kiedy trzeba wybierać, czy iść ruszyć koniska czy może lepiej wyjść do kina z przyjaciółmi.

Mimo wszystko NIGDY nie żałowałam kupna koni. To naprawdę jest coś niepowtarzalnego. NIkt tak nie potrafi mi poprawić humoru.
Szczerze życzę wszystkim doświadczenia tej magii Puszcza oko
Pozdrawiam!
Nie kucajcie w ostrogach... Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 16:36 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Dewonka » Sob Cze 27, 2009 16:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 1223


Status: Offline

Hmmm to ja chyba też powinnam coś napisać od siebie.

Chociaz juz gdzies o tym pisałam...

Kupiłam konia po maturze- z własnych oszczędności - wieloletnich- plus mama dołożyła. Zależało mi na koniu zdrowym- bo wiedziałam że leczenie najmniejszych wad u koni to ogromne koszta. Tak jak chciałam tak zrobiłam- studiowalam wieczorowo w trybie zaocznym- każdy - piątek sobota i niedziela. Także pracowałam od poniedziałku do piątku- w piątek grzałam prosto z pracy na uczelnie. U nas pod Warszawą koszta utrzymania konia w ŚREDNIEJ stajni to cena ok 1000zl- z kowalem i może starczyłoby jeszcze na witaminy tanie- o workach musli, sprzęcie nie wspomnę bo wtedy wychodzi ok 1200zl. A ile zarabia przecietny student tutaj u nas? 1200-1500zl. Reszta pensji o ile istniała to starczała mi na paliwo żeby dojechać do stajni. Jeśli nie było żadnych świąt to bywało ze 2-3miesiące pracowałam i studiowalam bez ANI JEDNEGO dnia wolnego. Przez te 3lata jak mialam Dewa pracowalam w 14 miejscach. Ciągle zestresowana że musze znaleźć prace bo trzeba za pensjonat zapłacić.
W miedzyczasie zawaliłam studia- tak mi tez nie starczało czasu na naukę...

Ogólnie duuuuuuuuuużo się stało przez ten okres czasu. W efekcie konia sprzedalam kobiecie która od prawie roku go odemnie współdzierżawiła. Jeżdże na nim 1-2razy w tyg, przyjezdzam przytulam i dokarmiam kiedy chce i nie płace już za to nic. Koń trafił w bardzo dobre rece, ja mam nadal z nim kontakt ale pozbyłam się stresu ,,co będzie jutro".

Pytanie czy żałuję. NIE, NIE ŻAŁUJĘ. Z tym że teraz jeśli kupie konia to będę już bardziej na to wszystko przygotowana, a najważniejsze to skupić się na włąsnej przyszłości.
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 16:38 Zobacz profil autora PW
Irysek » Sob Cze 27, 2009 16:51   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Irysek


Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 687
Skąd: Zielona Góra / Wrocław

Status: Offline

Dewonka - to widzę, że u Was są konkretne ceny za pensjonat.

u naj super stajnia z halą, wszystko nówka, świetne jedzenie i wogóle kosztuje ok. 600 zł
a taką bez hali to za 250-300 znajdziesz.

ja mam taki komfort, że mieszkam na wsi i mogę sobie trzymać konia ot tak,przy domu.

ale też mi bywa cięzko. Zwłaszcza to codzienne wstawanie i oporządzanie konisk.
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 16:51 Zobacz profil autora PW
jasmina » Sob Cze 27, 2009 17:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

jasmina

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2889
Skąd: Dolnosląskie

Status: Offline

Jasmina stoi u sąsiadów, ale nie na zasadzie pensjonatu. Wszystko przy koniu rodbie ja bądź rodzice. Za wynajem stajni, apstwisk itp płace 70zł miesięcznie, dot ego co jakiś czas 20zł za prąd rachunek, kowalok. 60zł(z dojazdem),
Siano i słoma raz w roku- to wiekszy wydatek bo ponad tysiąc zł (koszone na polu, zbieranie, nie kupne, słoma taniej niż normalnie bo po znajomości ale zebrać i skostkować trzeba samemu).

A teraz nie-finansowo...

Jak była szkoła rano mama szła do Jasminy i karmiła, wypuszczała, ja po szkole dawałam jeszcze siana zima, latem poiłam, czy tez jeździłam, co tam trzeba byłoPuszcza oko wieczorem karmienie i do stajni. Weekendy i wakacje- wszystko sama chyba że czasemg dzieś wyjde, tez jestem człowiek, mam prawo i ciesze sie ze rodzice to rozumieja i gdy od czasu do czasu zrzuce na nich obowiązku związane z koniem to nie protestują.


Martwi mnie co będzie na studiach...Na ok. 95% Jasmina zostanie tu gdzie jest, cały obowiązek spadnie na mame, naprawde wolałabym miec ją bliżej, w pensjonacie ale finansowo chyba nie wyrobimy. Przez pierwsze 2 lata wątpie czy znajde czas by pracować, potem- mam nadzieje ze tak, i że ta praca wystarczy aby w większości pokryc koszty utrzymania konia we Wrocławiu. Zanim to nastąpi- ostatnimi czasy rozważam współdzierżawę- nie wiem czy się uda, mam na razie jedna osobe na oku, ale na razie zbyt początkująca- zobaczymy jak jeździć i radzić sobie z koniem będzie we wrześniu, wtedy pomysle nad tym na poważnie bo zawsze to ktos dodatkowo, mniej obowiązków spłynie na mamę.
zapraszam blog:
www.agnieszka-jasmina.blog.onet.pl
Post » Wysłany: Sob Cze 27, 2009 17:17 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Pogaduszki » Własny koń- jak sobie radzicie?
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 60 angelhorse 102361 Pią Mar 08, 2019 3:25
20190308yuanyuan Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 91488 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1445 Marzenieokucyku 332419 Pią Sty 04, 2013 0:23
Sandra Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 79813 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 56905 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum