Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Kwiecień 2021

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1573 Opinie: 3




Warning: htmlspecialchars(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/modules/Forums/viewtopic.php on line 689

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Jazda Konna » Problem z zachowaniem młodego konia pod siodłem


Napisz nowy temat
Evelie Problem z zachowaniem młodego konia pod siodłem » Czw Lis 01, 2012 10:35   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Evelie



Dołączył: 01 Lis 2012
Posty: 2


Status: Offline

Dzień dobry. Chciałam prosić o pomoc w sprawie pewnej klaczki.
A więc jest to czterolatka, ma coś ze ślązaczki, ale uszlachetniona. Jak na tak młodego konia potrafi już dość dużo i jest posłuszna. Chody boczne, bardzo dobrze idzie do tyłu, rozluźnienie, działanie łydką... wszystko wspaniale.
No i tak zawsze było. Czasem nawet udało jej się opuścić głowę, ale bez mojej "podpowiedzi" sama tego nie zrobi.
I tu jest pierwsze pytanie. Powiedzmy że udało mi się tak pojechać konia, że ma głowę w dół. No ale co jeśli ona nagle próbuje wyrwać się do góry? Mam tak trzymać? Boję się że używam za dużo kontaktu... To młody koń i nie chcę jej zepsuć, ale samo działanie dosiadem nie pomaga... A ręki boję się użyć za dużo...

Ale teraz pora na gorszy problem. Ogólnie, z posłuszeństwem u klaczki problemów nigdy za dużych nie było, czasem tam sobie oddała za bata. Ale trzy dni temu zaczął się koszmar. Większość jazdy było w porządku, może oprócz tego że miała cały czas głowę w chmurach ale to pomińmy, pewnie ja coś źle robiłam (chociaż na innych koniach mi wychodzi). Kiedy nagle postanowiłam zakłusować, po przyłożeniu łydki koń zamiast przyspieszyć do kłusa zwolnił, skulił uszy i strzelił z zadu. I tak cały czas. Na łydkę reagował zadem. Po użyciu bata było przez chwilę to samo, ale potem poszła, ale bardzo bardzo wkurzona. Muszę dodać że jest to koń który zawsze wręcz przepadał za ruchem do przodu, tylko delikatne "posmyranie" łydką to juz był galop, a teraz coś się porobiło że nawet nie chce czasem ruszyć stępem...


BARDZO proszę o radę, bo nie wiem co mam robić. Nie poznaję tego konia, od trzech dni jest beznadziejnie na jeździe, dodam jeszcze że przy woltach albo zakrętach jest niezwykle sztywna, jak nie ona. Wykręca zad do środka, patrzy gdzies na boki... Proszę mi coś poradzić, nie wiem czy mam być bardziej surowa, czy też dać jej trochę luzu... Dodam ze to zachowanie to wszystko stało się nagle. Dzień wcześniej chodziła idealnie, następnego dnia coś się zepsuło, i tak jest do teraz.

Aha, należy dodać że sprzęt jeździecki ma ten sam od ponad roku, a więc to wszystko nie od siodła. Sprawdzałam też czy nie ma jakiegoś zadrapania, otarcia, próbowałam lekko uciskać kręgosłup - zero reakcji, nawet nie kuliła uszu.
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 10:35 Zobacz profil autora PW
BlackPearl » Czw Lis 01, 2012 11:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

BlackPearl

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 2346
Skąd: Lubuskie

Status: Offline

Może ją coś boleć,to może być objaw kontuzji lub choroby. Koń stawia opór,gdy próbujesz zmusić go do zrobienia czegoś,co sprawia mu ból. Koń staje się agresywny w obliczu bólu,bo inaczej nie umie nam dać znać,że coś jest nie tak. Nie powie przecież,że źle się czuje. Trzeba koniecznie powiadomić właściciela. Ja ostatnio jak tylko wyprowadziłam swoją klacz z boksu,od razu zauważyłam,że zachowuje się inaczej niż zwykle. Okazało się,że ma stłuczone udo.
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 11:21 Zobacz profil autora PW
Konia » Czw Lis 01, 2012 11:42   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Evelie zmuszanie konia do trzymania głowy w dole nic nie da. Jak koń opuścił głowę, to nie próbuj na siłę jej tam trzymać. W sumie nie do końca rozumiem, czemu zwracasz taką uwagę na głowę w dole? Bo za tym jeszcze powinien iść zaangażowany zad i dopiero wtedy koń może prawidłowo pracować grzbietem i łatwiej mu nieść nasz ciężar. Samo opuszczenie głowy, mówi nam po prostu o tym, że koń się rozluźnił.
Co do drugiej części wypowiedzi, jeśli wcześniej było dobrze i problem pojawił się nagle, najpierw wezwałabym weterynarza i wykluczyła problem chorobowy. Bo to może być obrona przed bólem. To, że sprzęt ma od dawna i wcześniej było dobrze, nie znaczy, że jest dobrze dopasowany, może bolesność wystąpiła z czasem. Jeżeli problem zdrowotny zostanie wykluczony, to pewnie będą to problemy z przywództwem. Może zrobiłaś coś źle nieświadomie, jakiś błąd, a koń to odebrał jako twoją słabość i wykorzystał. To są bardzo inteligentne zwierzęta i niestety ale bardzo szybko wyłapują nasze błędy.
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 11:42 Zobacz profil autora PW
Visenna » Czw Lis 01, 2012 12:22   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10608
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

To że sprzęt masz od ponad roku nie oznacza, że ten sprzet na konia pasuje! To nie jest tak że koń się "psuje" po paru jazdach, tak samo jak nie dostaniesz platfusa od chodzenia przez tydzień w niewyprofilowanych butach. Do tego trzeba czasu i być moze właśnie po roku używania niedopasowanego siodła, konskie plecy przestały wytrzymywać już, wcześniej być moze się męczyła ale dawała radę wytrzymać ( piszesz że koń był chętny do przodu aż za bardzo - może wcale nie była to chęć ruchu, tylko chęc ucieczki spod złego sprzętu?), a teraz już po prostu zwyrodnienie czy stan zapalny się zrobił i koniec, boli już tak że koń zaczał się naprawdę buntować. Ja mam podobnie z fryzem - wiedzielismy że siodło nie do konca na niego pasuje, bo przedni łęk jest za wysoko i usadza jeźdzców w dosiadzie fotelowym, ale poza tym krzywdy koniowi nie robiło. Zdecydowaliśmy się kupić podkładkę podnoszącą tylny łek i niby miało być dobrze - faktycznie jezdziec siedzi dobrze, ale kon cały czas w kłusie próbuje zagalopowywac, ale jak już zagalopujesz to tylko przód idzie galopem, zad w  ogole nie chce i widać ze koń się męczy i w rezultacie galopować nie chce. A w siodle tym chodził 7 miesięcy.

Taką sytuację jak opisujesz, dosłownie identyczną, miałam z klaczą fryzyjską, też zaczeła się buntować, oddawać z zadu, w końcu nie chciała nawet kłusem ruszyc - też chodziła wtedy w nieswoim siodle, ale dodatkowo ma rozwalone wiązadła biodrowe bo skakał na nią cięzko wałach i jej to rozwalił. Być moze to ją bolało - została już w ogole odstawiona od jazdy.

Co bym zrobiła na Twoim miejsu - wsiadłabym na klacz na oklep, najlepiej na pasie woltyżerskim żeby sprawdzic czy tez bedzie się to działo, jesli nie, to wiesz ze to wina sprzetu, jesli tak to drogi są dwie - albo wciaz wina sprzętu i trzeba konia wyleczyć/poczekac az bolesnosc minie nie stosując sprzętu wcale, albo dzieje się cos innego i trzeba wezwać weta.

Aha - poza tym co napisano wyżej, to nie głowa w dole powinna być Twoim celem, tylko obniżenie szyi. Jesli szyja pojdzie do dołu i w łuk to konia rozluźnisz, jesli tylko głowa, to go zwyczajnie przeganaszujesz- jesli koń tak chodzil przez rok, to nie dziwię się ze zacząl sie buntować.

Czy używasz za duzo ręki? Na 100% uzywasz za dużo ręki, jestem tego pewna, bo niemal kazdy jezdziec uzywa za duzo ręki, a to że opisujesz że klacz zadziera głwę i ucieka z kontaktu tylko i to potwierdza. Czy jezdzisz na niej tak ze zaczynasz pierwszy stęp i klus (jakieś 20-30 min) zupełnie bez wodzy? A potem zbierasz ją delikatnie i jedziesz na niemal luźnej, na kontakcie tylko takim, żeby wodza była prosta, nawet nie napięta, tylko prosta (nie wisząca)? I z takiego kontaktu zachęcasz konia delikatnie do zejscia w dół, przy aktywnej lydce pilnującej rytmu? Czekasz na nią az pomyśli, czy też widząc ze nie chce opuszczać glowy bierzesz ja coraz bardziej "na siebie" wodzami, coraz bardziej majzlując wędzidłem, aż chcac nie chcąc ucieka w dół, zeby zadrzeć głowę natychmiast jak działać wędzidłem przestaniesz i wrócisz na spokojny kontakt? To są pytania retoryczne, ja nie oczekuję na nie odpowiedzi - odpowiedz sobie sama przed sobą. Podpowiem Ci tylko ze to musi być wyraźne - glowa w chmurach to niewygoda, drgania wędzidła itp - glowa w dole - wygoda, przyjemnosc, miekka dłoń, odpoczynek, dluga wodza. Podejrzewam ze przegapialaś moment kiedy koń był z nosiem w pionie co dla 4 latki jest wystarczające, ona się nie ma zbierac(!) i działałaś dalej, zeby glowa szla jeszcze nizej - koń przestał rozumieć w ktorym miejscu jest nagroda i gdzie w koncu ma głowę nosić.
Nie obrażaj sie że tak piszę - ja jezdzę konno 18 lat i to całkiem nieźle, byłam przekonana ze moja ręka jest miękka i przyjemna, zresztą niejeden trener mi to mowił...ale po jezdzie z trenerem naturalnym dowiedzialam się, ze moj kontakt był duzo za mocny i to dlatego moje konie schodziły w dól tylko na chwilę i wcale nie chciały tam pozostać.

ps. nazywamy watki tak, zeby bylo wiadomo mniej wiecej o co w nich chodzi, tytuł "pomocy" jest chyba jednym z najgorszych jaki moglaś nadać, zapraszam do regulaminu!
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 12:22 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Konia » Czw Lis 01, 2012 13:22   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Ja od siebie dodam jeszcze tylko tyle, że to czy koń pozostanie w dole, nie jest kwestią tylko i wyłącznie ręki i wyczucia kiedy konia nagrodzić, ale ma też związek z najdłuższym mięśniem grzbietu, który trzeba najpierw odblokować i u konia wyćwiczyć, by koń w ogóle był w stanie iść w ustawieniu dłużej niż przez chwilę. Próby siłowego utrzymania głowy w dole, mogą sprawić, że te mięśnie jeszcze bardziej usztywnimy.
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 13:22 Zobacz profil autora PW
neanderzyca » Czw Lis 01, 2012 19:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

neanderzyca

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 29 Lis 2007
Pochwał: 1
Posty: 2327
Skąd: Poznań

Status: Offline

O kurde.. weź sobie trenera. wydaj nawet 100, ale niech raz w miesiącu chociaż przyjedzie i ci pokaże o co chodzi, bo sama sobie rady nie dasz. Mam podobną klaczkę, ale ona nigdy mi z zadu nie dała ani uszu na mnie nie tuliła.

A co robisz, żeby koń zszedł w dół?
Bo z tego co piszesz idzie ok, a potem robi "lamę".
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 19:49 Zobacz profil autora PW
Evelie » Czw Lis 01, 2012 23:34   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Evelie



Dołączył: 01 Lis 2012
Posty: 2


Status: Offline

BLACK PEARL: No właśnie tego się obawiam, że to jakaś kontuzja albo przeciążenie... Powiadomienie właściciela w tym przypadku nic nie pomoże, bo jest to osoba kompletnie nie znająca się na koniach, paradoksalnie, poza tym aktualnie mieszka sobie w innym mieście Jestem skwaszony Porozmawiam za to z panem który prowadzi jazdy w tejże stajni, może on coś doradzi.

KONIA: No własnie chciałabym doprowadzić do tego, żeby koń szedł z zaangażowanym zadem, mocno wchodził pod kłodę itp, wiem że głowa to tylko nieznaczna część zebrania. Tylko problem jest taki ze żadne pomoce aktywizujące u klaczki nie działają, no po prostu nic to nie daje. Zero samoniesienia, no nic... Jedyne co to to że łatwo odpuszcza w potylicy, wystarczy zrobić żucie z ręki, albo po prostu kilka półparad, ale nie znaczy to że robi coś z zadem. Tak czy tak, jeżeli nawet odpuści głową, to za chwilę znowu wyciąga ją do góry jak żyrafa, stąd moje pytanie, czy pozwolić jej wyciągnąć głowę w chmury, czy spróbować ją przytrzymać? I właśnie co z tym zadem, żeby go zaangażować? Powiedziałabym że problem tkwi po mojej stronie, gdyby nie udawało mi się to wszystko na innych koniach. Mimo wszystko trochę jeżdżę też na innych konikach i nie mam problemu z rozluźnieniem, udaje mi się sprawić że koń idzie "pod górę".

VISENNA: No ale czy naprawdę jest możliwa taka zmiana od siodła w ciągu jednej jazdy? Jeżdżę na tym koniu regularnie, dzień wcześniej nic podobnego, rozluźniona, zero spięcia, czy też sztywności, zero oddawania z zadu czy czegoś podobnego. Następnego dnia wszystko inaczej. Jutro w stajni sprawdzę to siodło po raz kolejny, sprawdzę czy łęk się nie złamał czy co, ale sprawdzałam to po tej feralnej jeździe i wszystko wydawało się w porządku. Poza tym to nie jest sprzęt wybierany ani przeze mnie ani przez nieznającego się na rzeczy właściciela. W stajni jest osoba zajmująca się takimi rzeczami, jest wiele siodeł i to własnie to uznał za dopasowane. Jutro z nim porozmawiam jeszcze ogólnie o problemie, nie widziałam go jakiś czas, dlatego piszę, bo nie miałam z kim problemu skonsultować, nie mam tez do niego telefonu ani nic, od osób trzecich wiem że jutro będzie.

Co do jazdy na oklep, już to zrobiłam, po pierwszym takim jej dziwnym zachowaniu, byłam tak zdziwiona że wręcz nie zareagowałam na początku, ani bacikiem, ani nic. Spróbowałam jeszcze raz normalnie ruszyć, ale zmiana w koniu była tak niesamowita że zsiadłam. Sprawdziłam kopyta czy nie ma kamienia, grzbiet, patrzyłam czy nie ma jakiejś opuchlizny na nogach.. Nic. Potem wzięłam z siodłem na lonżownik. Zachowywała się zupełnie bezproblemowo, powiedziałabym wręcz że tak jak zwykle. Potem wzięłam na lonżę bez siodła. Też w porządku. No więc wsiadłam na oklep i niestety, stęp w porządku, nawet wydawała się rozluźniona, a więc chciałam przejść do kłusa. Dałam jej zupełnie luźne wodze, lekka łydka i cmoknięcie a tu blokada, jak nigdy. Normalnie podniosłaby łeb (czego bardzo nie lubię) i ruszyła dość szybkim kłusem. A wtedy, zwolniła, zaczęła wystawiać się zadem, skuliła uszy i wywinęła ze złością ogonem. Czuć było że jest wkurzona.
Po dwóch czy trzech moich nieudanych próbach zakłusowania od łydki dodałam do tego bata, no i wtedy strzeliła ze trzy razy z zadu, ale w końcu ospale ruszyła tym kłusem. Podobnie było później.
Podsumowując, nie wiem czy po prostu nie chodzi klaczce o ominięcie roboty... No albo przeciążenie, przetrenowanie... Ale nie wiem po czym bo raczej jej oszczędzam.

Ja jej nie przeganaszowywuję, jak pisałam właśnie boję sie użyć za dużo kontaktu i nie wiem co robić jak podnosi głowę, czy używać ręki czy dalej tylko dosiad. Wiem że odpowiedź tutaj prosta, ale naprawdę, nic dosiad u niej nie daje, półparady, żucie z ręki... Z zaangażowaniem tyłka i podstawieniem się nie ma to nic wspólnego. A więc co robić?

Nie chcę się tutaj wybielać czy coś, bo przecież zależy mi tylko i wyłącznie na tym żeby poprawić wszelkie moje błędy, ale mogę przysiąc, ze początek jazdy jest zawsze ale to zawsze z wodzą w jednej ręce, zupełnie luźno, próbujemy skręcać tylko dosiadem i przez dotyk zewnętrznej wodzy. Czasem zrobię żucie z ręki, trochę pogłaszczę, zrobię kilka zwrotów, cofań, ruszenie zatrzymanie cofnięcie ruszenie itp, wszystko to jedną ręką jesli chodzi o stęp. W kłusie biorę zazwyczaj dwie wodze, ale tylko po to żeby utrzymać kontakt i móc skręcić klacz, ponieważ ma ona tendencję do zapominania że ktoś na niej siedzi i po prostu zamiast zakręcić, ona kłusuje w kierunku stajni. A że często jeżdżę na placyku przed stajni ze względu na dużo miejsca i dobre podłoże, no to wiadomo, ma możliwości Uśmiechnięty Tak czy tak, wodze nadal są luźno reaguję tylko i wyłącznie kiedy widzę że skręciła głowę do stajni i jeśli nic nie zrobię to tam się wybierze.
Co do drugiego pytania i trzeciego no to powiem szczerze że nie potrafię tego zrobić. Jeśli nawet uda mi się lekko "popchnąć" jej zad, ona natychmiast podnosi głowę, zamiast szukać wędzidła. Jeśli zrobię odwrotnie, najpierw dam jej wypuścić głowę potem przez leciuteńkie zadziałanie wodzą zganaszuję lekko głowę, ona oddaje ją bez problemu. Nie trzymam mocno, tylko w tym momencie działam dosiadem żeby dołaczyć zad - głowa jest już wysoooko, i tył też się rozlatuje. Dlatego pytałam czy trzymać głowę w tym momencie, czy dać jej wypuścić ją w górę.
Następne pytanie, nigdy tak nie robię. Własnie stąd moja obawa, że będę używać za dużo ręki jeśli będę chciała ją "przytrzymać". Naprawdę proszę mi wierzyć, ze jestem delikatna. Jeśli robię coś źle, a na pewno coś robię, to na pewno nieświadomie, możliwe że i ręką, ale na pewno nie piłuję.
Kurczę, możliwe mimo wszystko że to i tak za dużo tego kontaktu. Przez najbliższy czas popróbuję jazdy na luźnych wodzach, będę próbować może jakieś wolty, przejścia chodów...

UPS, przepraszam Puszcza oko

NEANDERZYCA: Tak jak pisałam wyżej, zacytuję siebie: "Jeśli nawet uda mi się lekko "popchnąć" jej zad, ona natychmiast podnosi głowę, zamiast szukać wędzidła. Jeśli zrobię odwrotnie, najpierw dam jej wypuścić głowę potem przez leciuteńkie zadziałanie wodzą zganaszuję lekko głowę, ona oddaje ją bez problemu. Nie trzymam mocno, tylko w tym momencie działam dosiadem żeby dołaczyć zad - głowa jest już wysoooko, i tył też się rozlatuje. Dlatego pytałam czy trzymać głowę w tym momencie, czy dać jej wypuścić ją w górę."

DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA ODPOWIEDZI, są bardzo cenne. Trzymajcie kciuki, moze jutro klaczka będzie taka jak wcześniej... Oby to był jakiś chwilowy brak formy. Jutro powiem jak było.
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 23:34 Zobacz profil autora PW
Visenna » Czw Lis 01, 2012 23:57   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10608
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

A może ktoś nagrać Twoją jazdę? Tak z samej opowieści to cięzko się domyśleć co się dzieje.
Post » Wysłany: Czw Lis 01, 2012 23:57 Zobacz profil autora PW Wyślij email
fanelia » Nie Lis 11, 2012 17:02   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Hej, nasunęły mi się takie dwie dodatkowe uwagi do tego, co napisały poprzedniczki i do Twoich wypowiedzi.

Pierwsza - napisałaś, że boisz się użyć kontaktu. Nie widziałam Cię, ale przewiduję taką sytuację - Twój kontakt jest bardzo niestabilny, bo nie wiesz, czy możesz już mocniej złapać, czy jeszcze nie, czy poluźnić, czy pomajzlować itd. Moim zdaniem nie tyle siła kontaktu jest ważna, co właśnie jego stabilność i przewidywalność; czyli nie robimy nagle luzów, nie szarpiemy, tylko staramy się wszystkie ruchy ręki wykonywać bardzo nieznacznie i delikatnie, bez większych zmian. Kontakt musi zachęcać konia do oparcia się i zaufania człowiekowi (że go nie podszarpnie, że wie, co robi i że jest czytelny tzn. kiedy jest dobrze to kontakt jest delikatny i współpracujący, kiedy źle to kontakt nasila się, jest znaczący, ale nie ma nic wspólnego z ciągnięciem). Kolejnym błędem może być za długie przytrzymywanie ręki zamkniętej - to musi być moment i samo zamknięcie/otwarcie ręki nie może powodować powstawania luzów na wodzy, to musi być bardzo nieznaczny ruch przy bardzo stabilnej, elastycznej ręce. Jeszcze jedna sprawa - nie ma sensu majzlowanie, sztuczne sprawianie, żeby koń ruszał szczęką. Przy współczującym, stabilnym kontakcie koń sam zacznie szukać oparcia i porozumienia z ręką jeźdźca (i oczywiście regularnym tempie, zachowaniu rytmu - on jest w skali ujeżdżenia pierwszy!). Nie uważam, że jazda na luźnych wodzach coś pomoże - przechodziłam przez ten etap i później na próby nawiązania mocniejszego kontaktu był bunt u konia. Należy dbać o delikatną, ale opanowaną, elastyczną rękę cały czas, bez rzucania wodzy (pomijam momenty stępa na luźnej wodzy w nagrodę i na samym początku/końcu jazdy - piszę o fazy pracy z koniem).

Druga sprawa to taka, że koń 4letni nie jest fizycznie gotowy do wielu elementów, o których pisałaś i to wypracowywanie aktywności, wkraczania zadem, umacniania grzbietu trwa wiele lat i jest to proces, dlatego nie nastawiaj się na sukces w ciągu miesiąca czy nawet kilku miesięcy. Koń ma prawo w tym wieku i etapie treningu czegoś nie umieć zrobić, nie być w stanie wykonać. Twoim zadaniem jest mądre i wrażliwe pogłębianie trudności podstawowych zadań oraz umiejętności Uśmiechnięty Za podstawowe uważam: jazda na wprost, jazda po łuku, wolta, półwolta, serpentyna, wstępy do łopatek/łopatki, ustępowanie od łydki (stopniowo!). To są najbardziej podstawowe elementy, na których będziesz bazować dalej i na razie pilnuj wykonywania ich w coraz bardziej dokładny oraz zaangażowany sposób - i nastaw się na to, że będziesz to wypracowywać przez parę najbliższych lat Puszcza oko (poprawiając zarówno wyprostowanie, rytm poruszania się konia, rozluźnienie, zgięcie, kontakt i wreszcie angażowanie zadu).
Post » Wysłany: Nie Lis 11, 2012 17:02 Zobacz profil autora PW
leosky » Pon Lis 12, 2012 13:42   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

leosky

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 28 Wrz 2011
Posty: 1218


Status: Offline


co do kontaktu pomyślałam dokładnie to samo co poprzedniczka. Mam dokładnie tako samo zdanie o stałym, stabilnym, delikatnym kontakcie i też element "luźnej" wodzy (choć nie lubię w ogóle tego określenia) dopuszczam tylko w sytuacji nagradzania konia, zwłaszcza pod koniec jazdy.
Dlatego uważam że sugestie poprzedniczki są cenne.
Post » Wysłany: Pon Lis 12, 2012 13:42 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Jazda Konna » Problem z zachowaniem młodego konia pod siodłem
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 60 angelhorse 134432 Pią Mar 08, 2019 3:25
20190308yuanyuan Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 111080 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1445 Marzenieokucyku 392357 Pią Sty 04, 2013 0:23
Sandra Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 96501 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 69466 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum