Nauka gry w polo - frajda dla... każdego ?
Data: 19-10-2007
Temat: Polo w Polsce i na Świecie


Polo nie jest sportem najtańszym i pewnie zasłużenie cieszy się opinią sportu elitarnego. Wypada jednak rozwiać pewien mit. Drogi sport poza zasięgiem śmiertelników - tak ale dopiero na poziomie profesjonalnym. Zawodnik żyjący z gry, lub amator pragnący brać udział w regularnych rozgrywkach musi liczyć się z zakupem kilku koni, odpowiedniej ilości kompletów sprzętu, kosztami treningu i podróży. Nie jest to więcej niż koszt kariery zawodnika w innych dyscyplinach jeździeckich. Chcąc traktować Polo jako zabawę i nieustające źródło dostaw adrenaliny można korzystać z usług Klubów Polo, które wypożyczają konie, sprzęt i świadczą profesjonalne usługi szkoleniowe za rozsądne pieniądze, które dobrze zarabiający menadżer może wyjąć z kieszeni kilkanaście razy w roku.




Gra w Polo

     W powstającym Polskim Polo Klubie koszt gry nie będzie wyższy niż osiemnastodołkowa partyjka golfa, a miesięczny kurs gry narazi pasjonatów na stratę nie więcej niż 5000 PLN.

    Jak zacząć?

     Wcześniejsze doświadczenia jeździeckie nie są na początku niezbędne. Wystarcza ogólna sprawność fizyczna. Paradoksalnie, nauka gry w polo może doskonale przyśpieszyć postępy w jeździe konnej - manewry kijem, poszukiwanie piłki wzrokiem, rozglądanie się za kolegami z drużyny, odciąga uwagę jeźdźca od stresów jakie wywołuje sama obecność konia pod sobą a ruchy i reakcje stają się bardziej naturalne.

    Krzesło zamiast konia

     Pierwsze zajęcia (pomijając oczywiście wprowadzenie teoretyczne) polegają na ćwiczeniu "swingu" polo, stojąc na podwyższeniu, na przykład na ławce. Gracze w golfa doskonale rozumieją pojęcie "swingu". Chodzi o to aby wyuczyć ramię i ciało kontrolować ruch kija, tak aby wykonał on w miarę pełne koło i uderzył piłkę siłą własnego ruchu, bez siłowego wysiłku mięśni. Kij uderzy sam, wystarczy umieć mu w tym nie przeszkadzać. Tak jak graczom w golfa rozkoszy dostarczają równo i czysto wyprowadzone uderzenia po doskonałym swingu, kiedy to wie się od początku, że piłka poleci tam gdzie kieruje ją wzrok, tak pierwsze czyste uderzenie w polo, wykonane nawet bez konia i najprostszym ruchem - forehand do przodu, to przyjemność, którą długo się pamięta.

    Beczka zamiast konia

Gra w Polo

     Po opanowaniu pięciu podstawowych uderzeń, trener wsadza nas na drewnianego konia, który kształtem przypomina beczkę na koziołkach. Tutaj nie ma już żartów. Siedzi się wyżej a "koń" ma ograniczoną stabilność. Ale też od tego miejsca zaczyna się frajda. Jeszcze nie czuje się szybkości gry, ale różnorodność uderzeń, śledzenie piłki wzrokiem po udanym uderzeniu, i możliwość wykonania nawet kilkuset prób uderzenia podczas godzinnego treningu to początek przygody.

    Nareszcie na koniu

     O ile równolegle z nauką "swingu" prowadzone są zajęcia jazdy konnej, to do tej pory nie miały one wiele wspólnego z samą grą w polo. Ćwiczenia na koniu z kijem i piłką można zacząć po tym, gdy trener uzna, że jeździec opanował prowadzenie kija w zamachu i przy uderzeniu na tyle dobrze, że prawdopodobieństwo urazu konia jest minimalne.

Gra w Polo

     I tak początkowo, koń do nauki gry będzie miał nogi poowijane na wszelki wypadek bandażami i ochraniaczami. Od tego momentu trening polega na ciągłej grze.

     Gra się jeden na jednego, dwóch na dwóch, itd. Najpierw tylko w stępie, potem kłusem, wreszcie pierwsze próby najazdów galopem na wprost. Już pierwszy "chukker" rozegrany w stępie i tylko do jednej bramki jest przeżyciem. No, a potem już z górki - ani się obejrzymy jak pomkniemy w pełnym galopie uderzając piłkę mocnym pewnym uderzeniem.

tekst napisał Paweł Olbrych dla nieistniejącej już strony polskiepolo.pl
Artykuł dzięki uprzejmości Redakcji Centrum Polo







Wydrukowano z serwisu Jeździeckiego Centrum Informacyjnego
Adres artykułu http://www.qnwortal.com/artykul_218