Kapelusz czy cylinder? – czyli rzecz o western dressage cz. 2
Data: 29-04-2015
Temat: Western Dressage


Chody w western dressage – walk, jog, lope (dla lepszego brzmienia będę posługiwać się słowem kłus i galop), podobnie jak w ujeżdżeniu klasycznym mają swoje rodzaje. Poświęćmy trochę miejsca na opis ich specyfiki, ponieważ mają – obok rozluźnienia i naturalnej komunikacji konia z jeźdźcem – bardzo duże znaczenie przy ocenie ruchu konia podczas testów – zawodów, które opiszę później. Cechą wspólną każdego chodu i jego odmian jest lekki kontakt z wodzami i regularność.

Stęp pośredni (working walk) – podstawowy rodzaj stępa. Jest to wolny, regularny, niczym nieograniczony stęp o średnim wykroku. Koń porusza się z impulsem, lecz spokojnie – bez przyspieszania, równym, pewnym siebie krokiem, a zadnie nogi lekko przekraczają ślady przednich kończyn. Głowa i szyja poruszają się naturalnie w rytm stawianych kroków co jest efektem zrelaksowanego grzbietu i nieobciążonych łopatek.

Stęp swobodny (free walk) – jest to chód rozluźniający, w którym pozwala się koniowi na pełną swobodę w wyciągnięciu i obniżeniu głowy oraz szyi. Stęp swobodny powinien być wykonywany na całkowicie luźnej wodzy, tak żeby chód był niczym nieograniczony.

Stęp zebrany (collected walk) – koń pozostaje „na wędzidle”, raźno porusza się naprzód, z uniesioną głową i zaokrągloną szyją, nos jest zbliżony do linii pionu, zachowany jest lekki kontakt na wodzach. Zadnie nogi są zaangażowane z dobrą akcją stawów skokowych. Z każdym krokiem koń pokonuje mniejszą przestrzeń i unosi kończyny wyżej, aktywniej niż w stępie pośrednim, ponieważ wszystkie stawy zginają się wyraźnie głębiej.

Jog ocenia się ze względu na generalne wrażenie – regularności, rytmu, widocznego rozluźnienia u konia, elastyczności i płynności w przejściach między tempami i chodami. Dobra jakość tego chodu powinna brać się z elastycznego grzbietu i dobrze zaangażowanego zadu, co pozwala koniowi na przejścia bez utraty naturalnej równowagi.

Kłus roboczy (working jog) – energiczny, regularny, dwutaktowy chód, w którym koń porusza się pewnie i elastycznie, z dobrą akcją pęcin. Ślady tylnich kopyt powinny trafiać w ślady zostawiane przez przednie kończyny. Koń, by być dobrze oceniony w tym chodzie, powinien iść w równowadze, z nosem lekko przed pionem.

Wariacją kłusa roboczego jest wydłużenie wykroku (lenghtening of stride), w którym koń wykonuje dłuższe kroki, utrzymując tempo kłusa roboczego.

Kłus swobodny (free jog) – w tym rodzaju kłusa koń porusza się wyraźnie wydłużonymi krokami z impulsem od zadu, w umiarkowanym niespiesznym tempie. Nos znajduje się bardziej przed pionem niż w chodzie zebranym i roboczym, szyja jest obniżona a wodze luźne. Jest to chód zbliżony do klasycznego kłusa wyciągniętego, lecz akcja nóg nie jest tak spektakularna i sprawia wrażenie bardziej naturalnej.

Kłus zebrany (collected jog) – koń pozostaje na wędzidle, porusza się naprzód z uniesioną i zaokrągloną szyją, nosem lekko przed pionem. Stawy skokowe są mocno zaangażowane, przez co utrzymują energiczny impuls i umożliwiają łopatkom ruch w każdą stronę. Wykrok jest krótszy niż w podczas innych rodzajów chodów, ale chód jest lżejszy.

Jeśli chodzi o lope, jest on oceniany ze względu przede wszystkim na lekkość i regularność jako chodu trzytaktowego. Prawidłowy lope musi być zrównoważony, trzytaktowy z wyraźnie zaznaczonym momentem zawieszenia. Bardzo ważne jest by w galopie koń był prosty w jeździe na wprost i prawidłowo wygięty w jeździe po łukach, kołach etc.

Galop zebrany (collected lope) – koń pozostaje „na wędzidle”, poruszając się naprzód z uniesioną i zaokrągloną szyją i nosem, nosem delikatnie przed nosem. Lope cechuje lekkość przodu i zaangażowanie zadu, a jego cechą charakterystyczną są luźne i mobilne lopatki. Wykrok jest krótszy niż w innych odmianach lope, sprawia jednak wrażenie lżejszego.

Galop roboczy (working lope) – w tym rodzaju chodu koń prezentuje się w swojej najlepszej równowadze, zachowując trzytaktowość porusza się pewnymi i elastycznymi, miękkimi krokami, z nosem przed pionem, zachowując lekki kontakt z wędzidłem. Grzbiet musi być w pełni zrelaksowany i luźny, tak samo jak łopatki. Musi być widoczna energia od zadu a zadnie nogi powinny zagarniać jak najwięcej ziemi.

Wydłużenie wykroku (lenghtening of strides) – tak samo, jak przy kłusie roboczym, jest to wariacja roboczego galopu, podczas której koń wykonuje dłuższe kroki, utrzymując tempo galopu roboczego.

Kontrgalop (counter-lope) – jest to ćwiczenie na posłuszeństwo i elastyczność konia. Mówiąc najprościej – kontrgalop bywa nazywany galopem na złą nogę – poruszając się w lewo, koń galopuje na prawą nogę, i odwrotnie.
W konkursach wykonuje się elementy klasycznego dresażu – zwykłą i lotną zmianę nogi, cofanie, zatrzymanie, zmiany chodów i tempa, zmiany kierunków w różnych kombinacjach.

Figury i ćwiczenia wykonywane na ujeżdżalni to koło, serpentyna, ósemka, żucie z ręki, zwrot na zadzie, zwrot na przodzie, chody boczne: łopatka do środka, ciąg, zad do środka (trawers), zad na zewnątrz (renwers).

Jeśli chodzi o jeźdźca, to powinien on być cały czas rozluźniony, mieć naturalny, zrównoważony dosiad, podążający za ruchem konia, stabilny ale elastyczny. Jeździec powinien siedzieć głęboko dokładnie pośrodku siodła, a obcas ma być najniższym punktem. Plecy mają być proste, ale nie napięte, łokcie blisko ciała.

Ręce powinny być stabilne, ułożone tak by od łokcia przez wodze można było poprowadzić linię prostą do wędzidła. W dobrym dosiadzie druga niewidzialna linia prosta to linia ucho – bark – biodro – pięta.

Najważniejsze jest rozluźnienie – bez niego nie jesteśmy w stanie uzyskać prawidłowego dosiadu, poprawnie stosować pomocy, które powinny być niewidzialne i niewymuszone. Ponadto podczas przejazdów bardzo ważna jest harmonia i widoczna doskonała współpraca między koniem a jeźdźcem.

Wspomniałam w kilku miejscach powyżej o „ocenianiu” chodów, czy innych elementów ruchu konia i sylwetki jeźdźca. Odnoszę się w tym miejscu do Stanów Zjednoczonych, gdzie ruch western dressage jest najprężniejszy i obowiązują ściśle określone przepisy i regulacje prawne.

Formą sprawdzenia siebie i swojego końskiego partnera są testy, analogiczne do programów ujeżdżeniowych zaczerpniętych z angielskiej szkoły jazdy, o wzrastającej skali trudności, z czego pierwszy test – Intro Level Test 1 – składa się ze stępa pośredniego oraz swobodnego i kłusa roboczego w kombinacjach z zatrzymaniem i nieruchomością.

Skala ocen to 0 – 10, z czego 10 oznacza idealne wykonanie/prezentację danego elementu („Excellent”), 0 – brak danego elementu („Not performed”).

Oceniane elementy to ruch konia – regularność i lekkość, jego posłuszeństwo widoczne w uważności, pewności siebie, harmonii i spokojnych reakcjach na stosowane pomoce i na kontakt z wędzidłem.
Jeździec oceniany jest ze względu na dosiad, poprawność stosowanych pomocy, a wspólnie para koń – jeździec jest oceniana za precyzję przejazdu czyli płynność w przejściach i miejscach ich wykonania zgodnie ze schematem przejazdu a także za ogólne wrażenie współgrania i jedności podczas testu.

Z kolei najtrudniejszy test – Level 3 Test 4 – zawiera już wszystkie rodzaje i odmiany chodów, ciągi, zwroty na przodzie i zadzie, koła w zebranym galopie i inne najbardziej zaawansowane elementy dla tej dyscypliny, rosną również wymagania względem pary która startuje w teście o najwyższym poziomie trudności. Wszystkie arkusze z testami dla osób zainteresowanych znajdują się tutaj.

W kwestii rzędu – jeździmy w siodle westernowym, australijskim, damskim siodle western lub roboczym ranczerskim („working saddle”). Horn nie jest wymagany, ale puśliska w stylu western – lub stylizowane – jak najbardziej. Zabronione jest również używanie ochraniaczy na strzemiona – tapaderos,

Przepisy szczegółowo określają rodzaje i wymiary dozwolonych kiełzn, jednak w tym miejscu powiem tylko że dozwolone i zabronione są praktycznie te same kiełzna, jak w przepisach stylu western.
Mianowicie można jeździć na snaffle bit, curb bit – traktowane jako standardowe wędzidło western ze ścięgierzem stałym lub łamanym, czankami i działające na zasadzie dźwigni.

Zabronione są ścięgierze kombinowane – slip i gag bits, z owalnym metalowym kółkiem – donut oraz płaskie polo, surowo zakazane są wszelkie mechaniczne części wędzideł oraz elementy wzmacniające działanie dźwigni.
Bardzo pozytywną stroną stworzenia testów czy programów ujeżdżeniowych w western dressage jest ich duże zróżnicowanie pod względem trudności, co sprawia że nie trzeba mieć konia na poziomie Grand Prix by móc spróbować swoich sił w takich zawodach – cała dyscyplina i jej regulacje są „wymierzone” pod możliwości konia typowo westernowego (AQH ma inne predyspozycje niż np. koń hanowerski) i z myślą o nim, mają pomagać mu rzeźbić muskulaturę, uzupełniać jego trening o nowe elementy jeśli WD jest tylko dodatkiem do codziennej pracy w innym charakterze, być bardziej miękkim, wygimnastykowanym, chętnym do współpracy z jeźdźcem.

Z tego ostatniego powodu NAWD stworzyło niedawno program, o którym warto wspomnieć. Praca z ziemi jest bowiem pierwszym krokiem do zbudowania dobrego partnerstwa, porozumienia i więzi z koniem, i ogromną szansą na zrozumienie go dlatego powinniśmy nieustannie nad tym najważniejszym fundamentem pracować. Program, o którym za chwilę opowiem, daje okazję do urozmaicenia pracy i czasu spędzanego z koniem i jest ciekawą opcją do wplecenia w plan treningowy lub do sprawdzenia swoich umiejętności w pracy z ziemi.

Mowa o „Six Feet On The Ground”, będącym analogiczną wersją testów w siodle, ale – na ziemi.

Manewry do wykonania w testach z ziemi to prowadzenie w stępie i kłusie, cofanie, zmiana strony prowadzenia konia, okrążanie prowadzącego w odległości 12 do 15 stóp (między 3,65 m a 4,5 m) w stępie lub kłusie, zatrzymanie, zwrot na przodzie, zwrot na zadzie, zmiana kierunku na kole, side pass, trawers i renwers (w ostatnim teście).

Oceniana jest poprawność wykonania manewrów wg wytycznych dostępnych z uwzględnieniem opisanej wcześniej skali ujeżdżeniowej – by uzyskać dobre noty od sędziego (również w skali od 0 do 10 gdzie 10 to najwyższa nota), musi zaistnieć pięć elementów skali – rytm, rozluźnienie, połączenie, impuls i wyprostowanie.

Ujmując rzecz w skrócie – podczas wykonywania manewrów, koń musi spokojnie i bez oporu reagować na stosowane pomoce, chętnie współpracować, utrzymywać równe, żywe tempo chodu/manewru, jednak bez wyrywania się przed prowadzącego, a oboje powinni być spokojni, bez oznak napięcia czy zniecierpliwienia.

Jeśli chodzi o kwestie techniczne – jedynymi dozwolonymi kiełznami w konkursie z ziemi są: snaffle, bosal i hackamore. Ponadto dozwolone jest stosowanie bata oraz liny. Najwyżej oceniane jest jednak wykonywanie manewrów z koniem na wolności/luzem.

Ubranie prowadzącego musi być czyste i schludne, obowiązuje koszula z kołnierzykiem, dżinsy lub czapsy oraz buty kowbojskie (lub w typie kowbojskim z obcasem). Jest to jeden z licznych programów, które NAWD wprowadza w życie – lecz o innych opowiem w osobnym artykule, gdyż jest to temat sam w sobie zbyt rozległy by ująć go w paru zdaniach.

Jak widać, western dressage w swojej kolebce – Stanach Zjednoczonych – nie jest jedynie zlepkiem zasad ujeżdżenia i westernu, luźno stosowanym i interpretowanym.

Jest to zorganizowany, usankcjonowany przepisami i uznany przez USEF sport, nad którym opiekę sprawują profesjonaliści i osobowości świata jeździeckiego, tacy jak Lynn Palm, Jec Aristotle Ballou, Cliff Swanson, Julie Goodnight oraz inni utytułowani specjaliści z wszechstronnym, nierzadko kilkudziesięcioletnim doświadczeniem w różnych gałęziach jeździectwa – hodowli, szkoleniach, sędziowaniu, weterynarii, NH, czy pokazach.

Obecność szerokiego wachlarza fachowców przy western dressage i ich faktyczny wkład w rozwój dyscypliny – w tworzenie i egzekwowanie zasad oraz metod szkolenia wg ustalonych wysokich standardów – sprawia, że koń jest postawiony na przysłowiowym piedestale.

Jego dobrostan i komfort – tak psychiczny, jak i fizyczny – jest priorytetem w pracy i treningu, a każde działanie ma prowadzić do tego, by był coraz bardziej pewnym siebie, odważnym i ufnym zwierzęciem, ukazującym swoje piękno pod jeźdźcem, który wkłada całe serce w to by oboje prezentowali się w doskonałym porozumieniu ciał i dusz.

W USA, Australii i innych krajach western dressage podbija areny a trenerzy tej dyscypliny są rozchwytywani i wysoko cenieni, zwłaszcza Patrick King który już w listopadzie poprzedniego roku miał zabukowany kalendarz klinik i szkoleń na większość 2015 roku – o tyle jest to godne podziwu, że WD dopiero się rozwija a robi to w niesamowitym tempie !

Już wkrótce wywiad z Patrickiem Kingiem, w którym opowie o swoich jeździeckich początkach, o tym czego nauczył go Ray Hunt i czego on sam uczy na swoich klinikach. Zapraszam !

Dla qnwortal.com: Małgorzata Tabaszewska,

źródła:

  • Jane Savoie – „Wszechstronne szkolenie konia” i „Od półparady do zebrania”
  • P. Anna Wieczorkiewicz www.dressagedreams.pl – skala ujeżdżeniowa
  • Materiały NAWD i WDAA

Za pomoc, konsultacje i uwagi dziękuję Patrickowi Kingowi, Jen Johnson oraz Kasi Ściborowskiej







Wydrukowano z serwisu Jeździeckiego Centrum Informacyjnego
Adres artykułu http://www.qnwortal.com/artykul_2292