Flicka - Koń i Dziewczyna
Data: 27-07-2007
Temat: Hidalgo


Klacz Flicka, od kiedy po raz pierwszy pojawiła się na kartach popularnej książki Mary O’Hara 65 lat temu, jest przyjaciółką każdego dziecka – ale nie młodej aktorki, do której zainteresowań z pewnością nie należy jazda konna.Klacz, która grała "główną bohaterkę", estetycznie była wspaniałym koniem – opowiada Alison Lohman, główna bohaterka filmu "Flicka". – Ale nie lubiła mnie od samego początku. To ona mnie zrzuciła.


Główna rola Lohman wiąże się z dużymi zmianami w stosunku do powieściowej fabuły, której bohaterem był chłopiec, Ken McLaughlin. Bohaterką nowej "Flicki" jest 16-letnia Katy McLaughlin (grana przez 27-letnią Lohman), która po ukończeniu liceum wraca na rodzinne ranczo w Wyoming. Marzeniem Katy jest piękny, dziki mustang. Dziewczyna próbuje przekonać ojca, Roba (w tej roli gwiazda muzyki country Tim McGraw), aby jej go podarował. Chodzi już nie tylko o przyszłość konia, ale i całego ranczo – wobec zamiarów starszego brata dziewczyny, Howarda, który chce kontynuować naukę w college’u, jedynie Katy może przedłużyć rodzinną tradycję.

Z Alice Lohman, Timem McGrawem i Marią Bello (czyli Nell, filmowa matka Katy) rozmawiam na farmie nieopodal miasta Thousand Oaks, w kalifornijskim hrabstwie Ventura, gdzie kręcono większość scen do "Flicki". Aktorzy mają sporo do powiedzenia o koniach, filmach familijnych i kinie jako takim, od którego - jak twierdzą - nie oderwano by ich nawet przy pomocy dzikich koni.

 

Nauka

Główni bohaterowie przez miesiąc przygotowywali się do filmowych scen z udziałem koni na "kowbojskim obozie treningowym".

Lohman: - Przez pięć godzin trenowaliśmy z końmi, po czym przez dodatkową godzinę ćwiczyliśmy na siłowni. Uczyliśmy się łapać konie na lasso oraz jeździć stępa, kłusem, cwałem, galopem, a także bez siodła. To była niezwykle intensywna praca. Nie miałam wcześniej pojęcia, co się dzieje z ludzkimi plecami podczas jazdy kłusem. Powinni mnie przed tym jakoś ostrzec.

Bello: - Nigdy wcześniej nie siedziałam na koniu. Dla mnie to była absolutna nowość. Trener posadził mnie na grzbiecie konia, następnie prowadził go przez chwilę, a potem puścił instruując mnie, żebym używała uzdy jak joysticka. Kiedy poruszałam joystickiem, koń reagował. Te pierwsze dni były trochę jak gra komputerowa, ale potem zaczęłam lepiej rozumieć się z moim koniem.

McGraw: - To było wspaniałe. Do późnej nocy rozmawiałem z kowbojami, ujeżdżałem i łapałem na lasso mnóstwo koni. Czerpałem wiele radości z samego przebywania w tym miejscu oraz pracy z aktorami

Dzieci

Zarówno Bello, czyli doświadczona aktorka ("World Trade Center", "Historia przemocy"), jak i początkujący w tym biznesie McGraw, twierdzą, że w podjęciu decyzji, czy wystąpić w tym filmie, pomogły im dzieci...
McGraw: - Jako piosenkarz country wolałem trzymać się z dala od kowbojów i kowbojskich rozrywek. Kiedy dostałem scenariusz, próbowałem przekonać siebie, że nie jest wart mojej uwagi. Ale z każdą kolejną stroną przekonywanie siebie przychodziło mi z coraz większą trudnością. Poza tym, po „Światłach stadionów” chciałem zrobić coś, co mogłyby obejrzeć moje dzieci. A ten scenariusz nadawał się na świetne kino familijne.

Bello: - Zwykle pojawiam się w mrocznych, niespokojnych produkcjach. Tymczasem mój syn ma już pięć i pół roku i nigdy nie oglądał filmu, w którym występuję. Dlatego bardzo spodobał mi się pomysł zagrania w prostym, miłym dla oka filmie o rodzinie.

Dziewczyny i konie

Powyższe zestawienie nie jest żadną nowością ani w kinie, ani w życiu.

Lohman: - Myślę, że konie dla dziewczyn są tym, czym samochody dla chłopaków. Konie dają poczucie brawurowej ucieczki od rzeczywistości. Rozwijanie dużych prędkości na grzbiecie pięknego zwierzęcia jest uczuciem porównywalnym z lataniem. Jednocześnie ujeżdżanie tak silnego zwierzęcia stanowi nie lada wyzwanie. Nigdy nie możesz być pewna, co zrobi koń, a on w każdej chwili może wysadzić cię z siodła. W filmach dziewczyna i koń są kwintesencją piękna. Piękny koń i piękna dziewczyna. Czego chcieć więcej?

McGraw: - Konie są bardzo wrażliwymi zwierzętami. Bardzo wrażliwe są również kobiety. Dlatego myślę, że między nimi istnieje jakieś głębsze, podskórne zrozumienie.

Miejski chłopak w siodle

Broadwayowski reżyser, Michael Mayer, nie miał może dużego doświadczenia w pracy z końmi, ale to, że uwielbia te zwierzęta, od razu dało się odczuć.

Mayer: - Zakochałem się w nich od pierwszego dnia pracy z nimi. Podejrzewam, że wielu obecnych na planie koniarzy miało niezły ubaw, obserwując mój dziki entuzjazm w kontakcie z końmi. Przytulałem te potężne, silne zwierzęta tak jak ludzie zwykle przytulają małe szczenięta. Wiem, że kowboje się ze mnie strasznie nabijali, ale co mi tam?

Lohman: - To było naprawdę zabawne: facet z Nowego Jorku, który kompletnie oszalał na punkcie zwierząt. Czasem w środku kręcenia jakiejś sceny Michael nagle przerywał wykrzykując: „Hej, spójrzcie na tego ptaszka! Tutaj! Ależ on jest piękny!” Więc szliśmy wszyscy, gdzie nam pokazywał i gapiliśmy się.

Najweselszy facet na planie

Mimo że McGraw jest przede wszystkim piosenkarzem country (oraz autorem ścieżki dźwiękowej do filmu „My Little Girl”), a jego aktorska kariera ogranicza się do zaledwie kilku pomniejszych ról, profesjonalni aktorzy z „Flicki” twierdzą, że podczas kręcenia filmu był w swoim żywiole.

Mayer: - Timowi udało się stworzyć postać i nie wypaść z niej w żadnym momencie filmu. Mężczyzna, którego gra, musi dorosnąć. Tim zagrał go bardzo inteligentnie, z dużą powściągliwością i rozsądnym dawkowaniem emocji.

Lohman: - Był najweselszym facetem na planie. Nawet przy poważnych scenach lubił wszystkich rozbawić. Ale kiedy zaczynaliśmy kręcić, zamieniał się w zupełnie inną osobę. Tim podchodzi do aktorstwa z wielką pasją i jest w tym naprawdę świetny. Wiem, że on jest piosenkarzem, ale na planie widziałam w nim jedynie aktora.

McGraw: - Uwielbiam kino. Mam wiele szacunku dla aktorskich umiejętności ludzi, z którymi pracowałem. Kiedy zaczynasz robić filmy, dostrzegasz prawdziwą klasę zawodowych aktorów i w naturalny sposób dążysz, aby stać się tak dobrym jak oni. Jest we mnie ogromna wola rozwijania swoich umiejętności. Ale to samo dotyczy muzyki – czuję, że osiągnąłem zaledwie 30 procent tego, na co mnie stać.

Autor: Evan Henerson, źródło: New York Times, Onet.pl







Wydrukowano z serwisu Jeździeckiego Centrum Informacyjnego
Adres artykułu http://www.qnwortal.com/artykul_915