Przedszkolaki opiekują sie koniem z transportu      Wór marchwi i grubo ponad tysiąc złotych na paszę - tyle przekażą Posejdonowi na święta uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Nowowiejskiej. Posejdon to ich czterokopytny podopieczny ze schroniska dla koni Tara. Był kiedyś koniem sportowym. Teraz ma chore nogi. I choć to dopiero dwunastolatek, już od 8 lat mieszka w Tarze. - Uratowaliśmy go z  transportu do przetwórni mięsa - opowiada Scarlett Szyłogalis, właścicielka Tary. Posejdon jest jednym ze stu koni, którymi opiekuje się schronisko. Spędzają tam zasłużoną emeryturę. - Przekazując zebrane pieniądze Tarze, uczymy dzieci, że należy się dzielić tym, co się ma - tłumaczy nauczycielka Ewa Kulikowska. - A dzięki Posejdonowi uczymy ich także szacunku dla chorych i starszych.

(2007-12-10 18:43:36, skomentuj) » czytaj więcej...